Społeczeństwo

Koniec taryfy ulgowej. Pijany rajd po Pile zakończony szybką deportacją

Ponad 2 promile alkoholu, aktywny zakaz prowadzenia pojazdów i szaleńcza jazda pod osiedlowym sklepem. 39-letni Ukrainiec myślał, że jest bezkarny, ale wpadł w ręce policjantów. Zobacz, jak błyskawiczny sąd i Straż Graniczna pokazali mu drzwi do macierzystego kraju.
Koniec taryfy ulgowej. Pijany rajd po Pile zakończony szybką deportacją

To miał być kolejny bezkarny rajd po polskich drogach, a zakończył się twardym lądowaniem i przymusowym biletem w jedną stronę. Wielkopolska policja udowodniła, że nie ma litości dla drogowych recydywistów, niezależnie od ich obywatelstwa. Sprawa 39-letniego obywatela Ukrainy, który urządził sobie pijacki rajd w Pile, to modelowy przykład, jak skutecznie i błyskawicznie potrafi zadziałać tryb przyspieszony w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Wężykiem spod sklepu. Policyjni kursanci wkraczają do akcji

Wszystko rozegrało się w ubiegłą środę, 12 sierpnia, tuż przed godziną 20:00. Spod jednego ze sklepów spożywczych przy ulicy Okrzei w Pile ruszył osobowy volkswagen. Zamiast płynnie włączyć się do ruchu, samochód zaczął jechać zygzakiem, a kierowca miał ewidentny problem z utrzymaniem właściwego toru jazdy. Na jego nieszczęście, cały ten drogowy kabaret obserwowali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Wrocławia, przebywający akurat na kursie specjalistycznym w pilskiej Szkole Policji. Słuchacze nie wahali się ani sekundy i błyskawicznie przystąpili do interwencji.

Brutalne zderzenie z prawem: Agresja, promile i zakazy

Kiedy funkcjonariusze CBŚP wykorzystali dogodny moment, bezpiecznie zatrzymali pojazd i zabrali kierowcy kluczyki, wezwano na miejsce umundurowany patrol Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego. Wtedy sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej napięta:

  • Fizyczny opór: 39-letni kierujący z Ukrainy nie zamierzał współpracować z mundurowymi. Był agresywny, przez co policjanci musieli szybko i zdecydowanie użyć środków przymusu bezpośredniego.
  • Kryminalne combo: Badanie trzeźwości rozwiało wszelkie wątpliwości – mężczyzna miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Jakby tego było mało, sprawdzenie w systemach wykazało aktywny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
  • Kara dla właściciela: Na fotelu pasażera siedział 42-letni rodak kierowcy, będący jednocześnie właścicielem auta. Z rozbrajającą szczerością przyznał, że doskonale wiedział o stanie swojego kolegi i ciążących na nim zakazach. Za świadome udostępnienie pojazdu pijanemu, otrzymał natychmiastowy mandat w wysokości 1000 złotych.

Błyskawiczny wyrok i przymusowy powrót do ojczyzny

Polskie służby zadziałały w tej sprawie jak dobrze naoliwiona maszyna. Krewki 39-latek natychmiast trafił do celi, a śledczy uruchomili wobec niego tryb przyspieszony. Już następnego dnia sprawca stanął przed sędzią, który nie miał dla niego żadnej litości.

Finał tej przejażdżki to potężny cios: 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, 10 tysięcy złotych świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz 5 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Skarbu Państwa.

Na tym jednak problemy recydywisty się nie skończyły. Z uwagi na fakt, że nie było to pierwsze rażące zlekceważenie polskiego prawa przez tego mężczyznę, policjanci doprowadzili go prosto do jednostki Straży Granicznej w Poznaniu-Ławicy. Tam formalności dopełniono błyskawicznie – zapadła decyzja o natychmiastowej deportacji do macierzystego kraju. Polski sen drogowego pirata dobiegł końca, zderzając się z twardą, policyjną rzeczywistością.