Polityka

Koniec patostreamingu w Polsce. Nowe prawo uderza w internetową przemoc

Prezydent podpisał przepisy wymierzone w twórców czerpiących zyski z upokarzania innych. Za patologiczne transmisje w sieci grozić będą teraz nawet trzy lata więzienia.
Koniec patostreamingu w Polsce. Nowe prawo uderza w internetową przemoc

Przełom w walce z internetową patologią

Polski system prawny zyskał właśnie potężne narzędzie do walki z twórcami, którzy budują swoją popularność na cierpieniu i upokorzeniu. Prezydent Karol Nawrocki sygnował ustawę, która wprowadza konkretne sankcje karne za rozpowszechnianie szkodliwych materiałów wideo. Zmiany te mają na celu przede wszystkim ochronę najmłodszych użytkowników sieci przed demoralizującym wpływem tzw. patostreamingu.

Surowe kary za przemoc przed kamerą

Nowelizacja Kodeksu karnego precyzyjnie określa, jakie zachowania będą odtąd ścigane z urzędu. Kluczowym elementem jest walka z monetyzacją brutalności. Jeśli ktoś udostępnia publicznie nagrania w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej, a materiały te przedstawiają:

  • znęcanie się nad zwierzętami lub ich uśmiercanie;
  • popełnianie przestępstw zagrożonych karą więzienia;
  • poniżanie i upokarzanie innych osób, niezależnie od ich ewentualnej zgody.

Sprawcom takich czynów grozi teraz kara do trzech lat pozbawienia wolności. To jasny sygnał, że internetowa przestrzeń nie jest już miejscem, gdzie brutalność może być bezkarnym towarem eksportowym.

Nietypowy sojusz na Wiejskiej

Co warte podkreślenia, nowe przepisy są owocem rzadko spotykanej zgody narodowej. Projekt powstał z połączenia propozycji przygotowanych przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicję Obywatelską. Głównymi twarzami tej inicjatywy byli Michał Wójcik z PiS oraz Monika Rosa z KO.

„Da się czasami coś wypracować ponad podziałami politycznymi. Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że politycy walczą ze sobą [...] A tutaj nagle się okazało, że potrafiliśmy coś wypracować”

Tymi słowami poseł Wójcik skomentował sukces legislacyjny w rozmowie z mediami, podkreślając, że dobro dzieci stało się ważniejsze niż codzienne spory partyjne.

Czy przepisy wystarczą? Obawy o luki prawne

Mimo optymizmu polityków, pojawiają się pytania o skuteczność egzekwowania nowego prawa. Ustawodawca przewidział bowiem wyłączenia dla działalności informacyjnej, naukowej, edukacyjnej oraz artystycznej. To właśnie ten ostatni punkt budzi największe kontrowersje.

Istnieje ryzyko, że patostreamerzy będą próbowali unikać odpowiedzialności, argumentując, że ich transmisje mają charakter performatywny lub artystyczny. Michał Wójcik otwarcie przyznaje, że taka interpretacja może stanowić pewną lukę, którą będą musiały zweryfikować dopiero pierwsze wyroki sądowe w praktyce.