Blokada informacyjna w prokuraturze. Rodzina Polki walczy o prawdę
Postępowanie dotyczące zgonu Moniki Silvy Koniuszek wchodzi w fazę otwartego konfliktu między pełnomocnikami ofiary a ekwadorskimi organami ścigania. Mimo upływu czasu od tragicznego zdarzenia w turystycznej miejscowości Montañita, prawnicy reprezentujący bliskich zmarłej aktywistki sygnalizują rażące nieprawidłowości w dostępie do materiałów dowodowych.
Lista uchybień ekwadorskich śledczych
Organizacje wspierające rodzinę, w tym Centrum Promocji i Działań na rzecz Kobiet (CEPAM Guayaquil) oraz Stały Komitet Obrony Praw Człowieka (CDH), wydały wspólny komunikat. Wskazują w nim na szereg praktyk, które mogą sugerować chęć wyciszenia sprawy lub ukrycia istotnych dowodów. Do najważniejszych zarzutów należą:
- ignorowanie oficjalnych pełnomocnictw przez prokuratora prowadzącego,
- notoryczne opóźnienia w wydawaniu kopii kluczowej dokumentacji,
- brak komunikacji elektronicznej z uprawnionymi stronami,
- fizyczne ograniczanie wglądu w akta sprawy w Manglaralto.
Działanie to stanowi poważne naruszenie praw ofiary i jej rodziny – podkreślają przedstawiciele organizacji praw człowieka, domagając się pełnej przejrzystości procesu.
Niewygodna walka z korupcją w tle
Aby zrozumieć powagę sytuacji, należy przyjrzeć się działalności Polki przed śmiercią. Jako szefowa fundacji La Integridad, Monika Silva Koniuszek przez ponad dekadę tropiła nadużycia lokalnych elit. Jej praca koncentrowała się na ujawnianiu korupcji politycznej oraz nielegalnych przejęć gruntów, co mogło naruszyć interesy wpływowych osób.
Aktywistka nie ukrywała, że czuje się zagrożona. Wielokrotnie informowała o otrzymywanych groźbach, które wiązała bezpośrednio ze swoim zaangażowaniem społecznym. Jej ciało odnaleziono 8 czerwca w mieszkaniu, a choć początkowe hipotezy mogły być inne, wyniki sekcji zwłok definitywnie wykluczyły scenariusz odebrania sobie życia.
Co zawierają utajnione dokumenty?
Według Nadyi Donoso, rzeczniczki CEPAM, blokowane przez prokuraturę akta są fundamentem do postawienia ewentualnych zarzutów. Znajdują się tam nie tylko szczegółowe protokoły z autopsji, ale także zeznania osób wezwanych na przesłuchania. Brak swobodnego dostępu do tych danych uniemożliwia prawnikom merytoryczną weryfikację rzetelności prowadzonego dochodzenia i budzi obawy o bezstronność lokalnego wymiaru sprawiedliwości.