Współczesna Ameryka przestaje być dla wielu osób miejscem wolnym od lęku o własne pochodzenie. Zmiana postaw społecznych i eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie sprawiły, że znaczna część diaspory żydowskiej w Stanach Zjednoczonych decyduje się na swoisty kamuflaż. Zamiast dumnego noszenia symboli religijnych, coraz częściej wybierają oni anonimowość w przestrzeni publicznej.
Strach ukryty pod ubraniem
Zjawisko wycofywania się z manifestowania własnej tożsamości przybiera na sile. Jak wynika z raportu przygotowanego przez AP/NORC, blisko 40 proc. ankietowanych przyznaje, że rzadziej zakłada przedmioty pozwalające na ich identyfikację jako Żydów. Najbardziej wymownym przykładem jest rezygnacja z jarmułek, co dla wielu stanowi bolesny kompromis między wiarą a osobistym bezpieczeństwem.
Ogólny poziom niepokoju jest alarmujący. Aż 62 proc. członków tej społeczności deklaruje, że ich poczucie stabilizacji i spokoju drastycznie spadło w ciągu ostatniego roku. Nie są to obawy bezpodstawne, lecz poparte konkretnymi incydentami, z którymi mierzą się amerykańscy obywatele.
Przemoc wychodzi poza internet
Choć agresja w sieci jest zjawiskiem powszechnym, dane wskazują na brutalizację postaw w świecie rzeczywistym. Statystyki dotyczące bezpośrednich konfrontacji prezentują się następująco:
- 8 proc. respondentów padło ofiarą fizycznej napaści lub było świadkiem ataku na bliską osobę.
- Co piąty badany (21 proc.) doświadczył werbalnych obelg w miejscach publicznych.
- Tyle samo osób (20 proc.) stało się celem nękania w mediach społecznościowych i innych kanałach cyfrowych.
- Odnotowano również liczne przypadki wandalizmu i niszczenia mienia prywatnego.
Dla dwóch trzecich amerykańskiej diaspory uprzedzenia skierowane przeciwko nim stanowią obecnie jeden z najbardziej palących problemów społecznych w kraju.
Wewnętrzne pęknięcie i definicja wroga
Interesująco prezentuje się analiza tego, co sami zainteresowani uznają za przejaw nienawiści. Większość jest zgodna, że kwestionowanie racji bytu państwa Izrael oraz posługiwanie się symboliką III Rzeszy w debacie publicznej to zachowania niedopuszczalne. Jednocześnie panuje duża tolerancja dla merytorycznej dyskusji – tylko co piąta osoba uważa, że każda krytyka działań rządu w Tel Awiwie jest formą antysemityzmu.
Badanie obnażyło również głęboki rozdźwięk pokoleniowy i światopoglądowy wewnątrz samej grupy. Osoby określające się jako niereligijne wykazują znacznie mniejszy entuzjazm wobec polityki zagranicznej Izraela. W tej grupie aż 74 proc. badanych nie czuje silnej więzi emocjonalnej z tym państwem, a spora część z nich krytycznie ocenia operacje militarne prowadzone w Strefie Gazy, nazywając je wprost działaniami o charakterze ludobójstwa.
Polityczny filtr rzeczywistości
Postrzeganie problemu dyskryminacji w USA jest silnie skorelowane z sympatiami politycznymi. Choć obie strony sceny politycznej widzą zagrożenie antysemityzmem, to wyborcy Demokratów znacznie częściej dostrzegają również inne formy nietolerancji, takie jak rasizm czy niechęć wobec muzułmanów. Dla porównania, wśród Republikanów odsetek osób uznających te zjawiska za istotny problem społeczny jest wielokrotnie niższy, co pokazuje, jak bardzo spolaryzowane jest amerykańskie społeczeństwo w ocenie wzajemnych relacji międzyludzkich.