Sytuacja wokół białoruskiego zaangażowania w regionalny konflikt staje się coraz bardziej napięta. Choć dyktator z Mińska stara się odciągać uwagę opinii publicznej kuriozalnymi wypowiedziami, rzeczywistość na mapie wojskowej budzi poważne obawy u sąsiadów oraz analityków wojskowych.
Formowanie nowej jednostki tuż przy granicy
Białoruskie władze przystąpiły do tworzenia nowej formacji – 37. Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej. Z dostępnych informacji wynika, że jej bazą staną się rejony w okolicach Homla. Dyslokacja sił w odległości około 40 kilometrów od granicy z Ukrainą rodzi oczywiste pytania o intencje reżimu, mimo że Aleksandr Łukaszenka zapewniał wcześniej o braku woli bezpośredniego włączenia własnych wojsk do walki.
NATO ostrzega przed podstępem ze strony reżimu
Do rosnącego zagrożenia odniósł się szef Sojuszu Północnoatlantyckiego, Mark Rutte. Wskazał on jednoznacznie, że wszelkie kroki podejmowane przez Białoruś są ściśle powiązane z wolą Kremla.
- Mińsk znajduje się pod całkowitą presją polityczną oraz militarną ze strony Federacji Rosyjskiej.
- Kluczowe decyzje strategiczne są de facto dyktowane bezpośrednio przez Moskwę.
- Sojusznicy nie mogą lekceważyć roli, jaką Białoruś odgrywa w prowadzonych działaniach wojennych.
Eksperci dodają równolegle, że przekaz płynący z tamtejszych państwowych mediów należy filtrować przez pryzmat dezinformacji i operacji psychologicznych.
Kim zdaniem Łukaszenki są Białorusini?
W tym samym czasie reżim prowadzi swoistą ofensywę propagandową na rynku wewnętrznym i międzynarodowym. Podczas festiwalu „Zew Polesia” białoruski przywódca podzielił się ze słuchaczami własną interpretacją dziejów. Pozując na eksperta od historii, stwierdził m.in., że jego rodacy wchłonęli kulturowe dziedzictwo Rusi Kijowskiej, Wschodu, Zachodu, a nawet narodu Izraela.
Największe poruszenie wywołało jednak inne sformułowanie. Łukaszenka określił Białorusinów mianem „Rosjan ze znakiem jakości”, dodając, że chociaż określenie to nie zawsze podoba się samym Rosjanom, to nie powinni oni spierać się z faktami historycznymi.