Do ogromnego dramatu doszło na egejskiej wyspie Sifnos, gdzie prywatna maszyna rozbiła się w strefie zamieszkanej przez ludzi. Choć zdarzenie zakończyło się śmiercią wszystkich osób przebywających na pokładzie, lokalni mieszkańcy mogą mówić o wielkim szczęściu.
Szczęśliwy traf pośród zabudowań
Śmigłowiec spadł na ziemię w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych w rejonie miejscowości Tolos. Mimo potężnej siły uderzenia i pożaru, żaden ze znajdujących się w pobliżu domów nie odniósł uszkodzeń. Z informacji przekazanych przez służby wynika również, że żaden z mieszkańców wyspy nie został ranny.
Gwałtowny spadek i eksplozja
Prawdopodobną przyczyną tragedii była nagła usterka techniczna. Lekki helikopter Bell 206 zaczął tracić wysokość niemal natychmiast po starcie z miejscowego lądowiska. Świadkowie dostrzegli gwałtowne opadanie maszyny, która po zetknięciu z podłożem momentalnie stanęła w ogniu.
Śmigłowiec najprawdopodobniej eksplodował w chwili uderzenia o ziemię. W następstwie eksplozji wybuchł pożar
– poinformowali przedstawiciele greckiej straży pożarnej.
Śledztwo w sprawie przyczyn awarii
Na miejscu katastrofy śmierć poniosły łącznie trzy osoby:
- pilot cywilnej maszyny,
- dwaj podróżujący z nim pasażerowie.
Tożsamość oraz obywatelstwo zmarłych nie zostały jeszcze podane do wiadomości publicznej. Szczegółowe okoliczności zdarzenia oraz dokładne przyczyny awarii wyjaśniają specjaliści oraz policja.