Gdzie leży granica między beztroską zabawą a serwowaniem najmłodszym treści przeznaczonych wyłącznie dla dojrzałych odbiorców? Dyskusja na ten temat wybuchła ze dwojoną siłą po imprezie z udziałem popularnego wokalisty disco polo, podczas której na scenie pojawiły się małe dzieci.
Wulgarne teksty w ustach najmłodszych
Zapalnikiem do ogólnokrajowej debat stało się krążące w sieci wideo. Na nagraniu widać maluchy występujące u boku Skolima i wykonywające wraz z nim utwór „Kamikaze”. Piosenka ta obfituje w niecenzuralne słowa oraz jednoznaczne odniesienia do sfery intymnej. Duże poruszenie wywołało zachowanie jednego z ojców, który trzymając pociechę na rękach, z entuzjazmem śpiewał te słowa razem z muzykiem.
Zawadzka uderza w opiekunów i organizatorów
Do sprawy w dosadny sposób odniosła się popularna psycholożka Dorota Zawadzka. „Superniania” zwróciła uwagę, że brak świadomości kontekstu seksualnego nie chroni dziecka przed zapamiętywaniem i powtarzaniem wulgaryzmów.
Dziecko nie jest małym dorosłym. Dziecko nie musi rozumieć seksualnego podtekstu, żeby zapamiętać słowa (...). Dzieci mają się bawić. To dorośli mają myśleć
Ekspertka zaznaczyła, że choć wykonawca sam odpowiada za swój repertuar, to na rodzicach spoczywa obowiązek ochrony własnych dzieci. Z kolei od organizatorów należy wymagać, by wydarzenia zapowiadane jako rodzinne faktycznie trzymały odpowiedni standard.
Przy okazji psycholożka przypomniała swoją dawną opinię, w której określiła artystę mianem „discopolowego pajaca”, uznając, że obecny incydent tylko potwierdził jej diagnozę. Postawiła też pytania o powody zatracania granic przez dorosłych:
- Dlaczego rozpoznawalność artysty zwalnia opiekunów z krytycznego myślenia?
- Skąd bierze się przyzwolenie na podawanie dzieciom erotycznych treści pod przykrywką zabawy?
Oburzenie w środowisku znanych postaci
Zachowanie opiekunów i przebieg występów wywołały sprzeciw nie tylko wśród zwykłych użytkowników sieci. W podobnym tonie wypowiedziały się znane postaci ze świata mediów i rozrywki, w tym Majka Jeżowska, Mariusz Kałamaga, Agnieszka Gozdyra, Sonia Bohosiewicz czy Sara Boruc. Większość z nich wyraziła ogromne zdumienie faktem, że rodzice z własnej woli przyzwalają na udział dzieci w tego typu widowiskach.