Sytuacja na wodach oblewających Ukrainę ulega dynamicznej zmianie. Po serii sukcesów na Morzu Azowskim, ukraińscy operatorzy dronów przenieśli ciężar operacji na Morze Czarne, uderzając bezpośrednio w zaplecze finansowe Moskwy. Nowa faza działań skupia się na paraliżowaniu eksportu, który pozwala Rosji finansować machinę wojenną.
Priorytet: Unieruchomienie "floty cieni"
Głównym celem ostatnich działań stały się jednostki transportujące surowce energetyczne. Jak wynika z raportów Sił Systemów Bezzałogowych, w najnowszej operacji uszkodzono 20 rosyjskich jednostek. Wśród nich znalazło się 17 tankowców należących do tzw. floty cieni, dwa statki do przewozu gazu oraz jeden holownik.
Wykorzystywanie przez Rosję wysłużonych statków pod obcymi banderami to powszechny sposób na omijanie międzynarodowych sankcji. Szacuje się, że globalnie Moskwa może dysponować grupą od 600 do nawet 1600 takich jednostek. Ich eliminacja to nie tylko problem logistyczny dla agresora, ale przede wszystkim uderzenie w dopływ dewiz niezbędnych do kontynuowania inwazji.
Imponujący bilans ukraińskiej kampanii
Major Robert „Madiar” Browdi, stojący na czele SBS, wskazuje, że obecne sukcesy są kontynuacją szeroko zakrojonej ofensywy. Statystyki prowadzone od początku lutego bieżącego roku pokazują skalę determinacji obrońców:
- 136 – tyle łącznie rosyjskich statków zostało zaatakowanych przez Ukrainę od 6 lutego.
- 116 – tyle jednostek objęły wcześniejsze działania na akwenie Morza Azowskiego.
- 20 – to liczba celów trafionych w ostatnim etapie na Morzu Czarnym.
Odpowiedź Rosji i bezpieczeństwo żeglugi
„Rosja od początku inwazji wielokrotnie atakowała morskie szlaki eksportowe, uderzając w porty o kluczowym znaczeniu dla handlu zagranicznego i gospodarki wojennej”
Wzmożona aktywność ukraińskich systemów bezzałogowych wywołuje agresywne reakcje Kremla. W ostatnim czasie odnotowano rosyjskie uderzenia w rejonie portów w Odessie i Czarnomorsku. Rosyjskie rakiety trafiły m.in. w statek cywilny, co rzecznik marynarki wojennej, Dmytro Płetenczuk, skomentował jako próbę zastraszenia i paraliżu ukraińskiego handlu.
Mimo rosyjskich prób odwetu, inicjatywa na morzu zdaje się przesuwać w stronę Kijowa. Systematyczne niszczenie logistyki naftowej drastycznie ogranicza możliwości manewru rosyjskiej armii i zmusza okupanta do szukania alternatywnych, znacznie droższych dróg transportu surowców.