Polityka

Wassermann o brutalności w Berlinie i „ruskich onucach” w Sejmie

Małgorzata Wassermann domaga się interwencji dyplomatycznej po incydencie w Niemczech i ostro ocenia postawę Grzegorza Brauna. Posłanka PiS stanęła w obronie działań Roberta Bąkiewicza.
Wassermann o brutalności w Berlinie i „ruskich onucach” w Sejmie

Dyplomatyczne napięcie na linii Warszawa-Berlin

Incydent z udziałem grupy Roberta Bąkiewicza w stolicy Niemiec stał się zarzewiem nowego sporu dyplomatycznego. Goszcząc w programie Bogdana Rymanowskiego na antenie Radia Zet, Małgorzata Wassermann wezwała polskie służby do zdecydowanych kroków. Zdaniem parlamentarzystki PiS, skala naruszeń ze strony niemieckiej policji wymaga natychmiastowej reakcji resortu spraw zagranicznych.

Posłanka uważa, że polski MSZ powinien w trybie pilnym wezwać ambasadora Niemiec. Jej zdaniem konieczne jest złożenie oficjalnych wyjaśnień w sprawie traktowania polskich obywateli, którzy – jak podkreślała – udali się za granicę w celach modlitewnych i patriotycznych, by uczcić pamięć ofiar wojny.

Zarzuty o brutalność policji i manipulacje

Wassermann przedstawiła drastyczny obraz wydarzeń, do których miało dojść podczas interwencji niemieckich funkcjonariuszy. Według jej relacji, uczestnicy wyjazdu padli ofiarą nieuzasadnionej agresji fizycznej. Wśród wymienionych przez nią skutków działań służb znalazły się:

  • poważne urazy w postaci połamanych żeber,
  • przypadki wstrząśnienia mózgu u zatrzymanych,
  • agresywne zachowania, w tym kopnięcia w okolice twarzy.

Co więcej, parlamentarzystka zasugerowała, że niemieccy funkcjonariusze mogli dopuścić się prowokacji. Wspomniała o podejrzeniach dotyczących celowego umieszczania rzekomych dowodów w ubraniach Roberta Bąkiewicza, co miałoby obciążyć lidera grupy.

Poparcie dla Bąkiewicza i ostra krytyka Brauna

Mimo braku formalnych powiązań partyjnych, Małgorzata Wassermann pozytywnie oceniła społeczną rolę, jaką pełni obecnie Robert Bąkiewicz. Zwróciła uwagę, że jego aktywność, szczególnie w obszarze przeciwdziałania niekontrolowanej migracji, budzi zaufanie wielu obywateli, co zauważa m.in. wśród mieszkańców Krakowa.

Zupełnie inne stanowisko posłanka zajęła wobec Grzegorza Brauna. W trakcie rozmowy nie unikała bardzo ostrych sformułowań pod adresem lidera Konfederacji Korony Polskiej. Potwierdziła, że zgadza się z określaniem go mianem sprzyjającym interesom Kremla.

Ruska onuca to powiedzenie potoczne, ale każdy miesiąc przynosi jednak zachowania ze strony członków Konfederacji Korony Polskiej czy samego Grzegorza Brauna, które wskazują na to, że bardzo blisko im do Rosji

Taka retoryka wpisuje się w szerszy kontekst oceny Brauna przez obóz rządzący. Przypomnijmy, że wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się Jarosław Kaczyński, nazywając polityka Konfederacji postacią niebezpieczną dla polskiego życia publicznego. Sprawa ma istotny wymiar polityczny, biorąc pod uwagę potencjalne układanki parlamentarne po zbliżających się wyborach.