Praca humanitarna w regionach bezpośrednio objętych walkami to misja obarczona najwyższym ryzykiem. Przekonaliśmy się o tym tragicznie 27 lipca, kiedy w obwodzie charkowskim życie stracił Marek Rusek-Wolski. Polski działacz, który od dłuższego czasu wspierał ofiary rosyjskiej agresji, został śmiertelnie ranny w wyniku precyzyjnego nalotu bezzałogowca.
Działalność na pierwszej linii frontu
Marek Rusek-Wolski był postacią doskonale znaną w środowisku osób wspierających Ukrainę. Jako administrator internetowej społeczności „Razem dla Ukrainy”, nie ograniczał się jedynie do koordynowania zbiórek. Jego aktywność na miejscu obejmowała najbardziej ryzykowne zadania:
- wywożenie cywilów z miejscowości znajdujących się pod ostrzałem,
- transport żywności do osób odciętych od dostaw,
- ratowanie zwierząt domowych pozostawionych w strefie walk,
- zabezpieczanie i transport ciał ofiar cywilnych.
Jego zaangażowanie wykraczało poza standardową pomoc. Pastor Adam Ciućka, który również uczestniczy w działaniach humanitarnych, opisuje zmarłego jako człowieka całkowicie oddanego swojej misji, pracującego tam, gdzie pomoc była najbardziej potrzebna, a zagrożenie najsilniejsze.
Kontrowersje wokół okoliczności ataku
Śmierć Polaka stała się głośnym tematem w ukraińskim systemie informacyjnym. Lokalne serwisy, takie jak Kanał 24 czy Obozrevatel, otwarcie sugerują, że uderzenie w pojazd wolontariusza mogło być celowym działaniem. Media wskazują na niepokojący trend „polowań” na transporty humanitarne, co w świetle prawa międzynarodowego może być kwalifikowane jako zbrodnia wojenna.
„W lipcu Marek Rusek-Wolski informował, że był świadkiem kolejnego rosyjskiego ataku dronów, w którym zginęło dwóch cywilów. Krótko po tym sam stał się ofiarą tej brutalnej taktyki” – zauważają ukraińscy dziennikarze.
Reakcja dyplomatyczna i śledztwo
Informacje o tragicznych wydarzeniach pod Charkowem zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie służby dyplomatyczne. Maciej Wewiór, reprezentujący Ministerstwo Spraw Zagranicznych, poinformował, że polska ambasada w Kijowie otoczyła opieką rodzinę zmarłego. Obecnie trwają procedury konsularne oraz formalne działania wyjaśniające okoliczności zdarzenia.
Sprawą zajmuje się również ukraińska prokuratura, która prowadzi dochodzenie w sprawie okoliczności ataku. Mieszkańcy obwodu charkowskiego, którym Marek Rusek-Wolski pomagał w najtrudniejszych chwilach, wspominają go z ogromną wdzięcznością jako osobę, która dawała im nadzieję na przetrwanie w sytuacjach krytycznych.