Amerykański przemysł zbrojeniowy mógł zdecydować się na sprawdzenie swoich najnowszych rozwiązań bezpośrednio w trakcie walk na Wschodzie. Na terenach opanowanych przez siły rosyjskie odnaleziono szczątki uzbrojenia, które wywołały spore poruszenie wśród ekspertów wojskowych.
Niewyjaśnione uderzenie w centra dowodzenia
Niedawny ostrzał obiektów zajmowanych przez okupantów w Doniecku przyniósł stratę kluczowych punktów kierowania wojskami. Trafione zostały zarówno główne, jak i zapasowe stanowiska dowodzenia zlokalizowane m.in. blisko stadionu Donbas Arena oraz w sąsiedztwie stacji kolejowej. Choć w pierwszych przekazach powoływano się na rakiety FP-5 Flamingo lub pociski Storm Shadow, oględziny wraku wykazały zupełnie inną historię.
Australijski ślad i tajemniczy symbol
Kluczowa dla rozwiązania zagadki okazała się tabliczka znamionowa z ciągiem znaków 6F8W7. Analitycy z portalu Defense Express skojarzyli ten symbol z marką Ferra Aerospace z Australii. Firma ta od lat dostarcza podzespoły dla koncernu Boeing, wytwarzając unikalne mocowania i skrzydła do zestawów kierowanych JDAM-ER.
Paraliżujący zasięg: Czym wyróżnia się JDAM-LR?
Standardowa wersja opisywanego uzbrojenia pozwala razić cele oddalone o około 75 kilometrów. Odnalezione elementy wskazują jednak na nowszy wariant – JDAM-LR. Broń ta została wyposażona w miniaturowy silnik odrzutowy, co diametralnie zmienia układ sił na froncie:
- Promień rażenia: Dystans uderzenia zwiększa się z 75 km do aż 555 km.
- Baza konstrukcyjna: Zestaw montowany jest na klasycznej bombie lotniczej Mk-82 o masie około 226,7 kg.
- Siła niszcząca: Głowica tej wielkości jest w stanie całkowicie zniszczyć duży, czteropiętrowy budynek.
Front w Ukrainie jako poligon doświadczalny
Analitycy z Defense Express zaznaczają, że wykorzystanie wersji z napędem odrzutowym pozostaje na razie prawdopodobną hipotezą. Jeśli doniesienia się potwierdzą, oznacza to przekazanie nowej broni Kijowowi w ścisłej tajemnicy.
blockquote>"Należy również wziąć pod uwagę, że jeśli Siły Zbrojne Ukrainy rzeczywiście otrzymały JDAM-LR, to w bardzo niewielkich ilościach" – wskazują eksperci z Defense Express.
Ponieważ seryjne wytwarzanie tej broni w USA dopiero ruszyło, przekazanie kilku egzemplarzy mogło służyć Waszyngtonowi do weryfikacji sprzętu w warunkach pełnoskalowego konfliktu.