Dramatyczne konsekwencje decyzji organów ścigania
Kilka tygodni spędzonych w izolacji oraz zarzuty, które nie znalazły mocnego potwierdzenia w materiale dowodowym, wywróciły do góry nogami życie Leszka Kraskowskiego. Dziennikarz po opuszczeniu aresztu podzielił się publicznie informacjami o ogromnej cenie, jaką zapłacił za działania prokuratury.
Skutki podjętych wobec niego kroków prawnych okazały się katastrofalne:
- Rozłąka z rodziną: od połowy maja publicysta nie miał możliwości zobaczenia swoich córek, Alicji oraz Wiktorki.
- Utrata dachu nad głową: pomimo posiadania posiadłości w miejscowości Łoś, stracił możliwość zamieszkiwania w niej i stał się osobą bezdomną.
- Szkody w życiu zawodowym i osobistym: zakaz opuszczania RP uniemożliwił mu wyjazd do Albanii, którą określa mianem swojej drugiej Ojczyzny, a sama sprawa pozbawiła go pracy oraz godności.
„Zabraliście mi wszystko. Dom, rodzinę, dzieci, pracę, wolność i ludzką godność” – podsumował rozgoryczony publicysta.
Ekspertyzy informatyczne i wycofanie się z aresztu
Sytuacja procesowa publicysty uległa znacznej zmianie na początku lipca. To wtedy Prokuratura Okręgowa w Warszawie postanowiła uchylić stosowany od 9 czerwca trzymiesięczny areszt tymczasowy. Śledczy zastąpili go łagodniejszymi środkami zapobiegawczymi, w tym dozorem policyjnym, poręczeniem majątkowym oraz zakazem wyjazdu z kraju połączonym z odebraniem paszportu.
Instytucja w oficjalnym stanowisku przyznała, że zgromadzone materiały podważyły przekonanie o wysokim prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa przez podejrzanego, a w zdarzenie mogły być zaangażowane inne osoby. Ważnym elementem obrony okazała się opinia, jaką sporządził biegły informatyk sądowy Waldemar Chodasiewicz – wskazała ona na fakt podszycia się pod dziennikarza.
Kraskowski przekazał organom ścigania wskazówki dotyczące potencjalnego sprawcy gróźb. Jego zdaniem osobą, która niemal na pewno stała za anonimowymi wiadomościami e-mail, jest podróżnik znany z występów w telewizji śniadaniowej, Paweł Kunz.
Oskarżenia o groźby i emocjonalny wpis do prokuratora
Całe postępowanie dotyczy domniemanego kierowania gróźb karalnych, których adresatem miał być komendant policji z Piaseczna, Maciej Cepil, a także zarzutów dotyczących nielegalnego posiadania broni oraz amunicji. Kraskowski od samego początku stanowczo odrzucał winę, uznając się za ofiarę prowokacji.
Wobec zaistniałych okoliczności publicysta opublikował w sieci niezwykle ostry wpis skierowany bezpośrednio do śledczego prowadzącego sprawę, prokuratora Arkadiusza Buśkiewicza. Dziennikarz oskarżył go o świadome ściganie niewłaściwej osoby i ochronę prawdziwego sprawcy.
„Wbrew temu, co mówili moi adwokaci, nie jesteś pan żaden apolityczny fachowiec, tylko kawał zwykłego bydlaka i sku*wysyna. Zwykła menda i kanalia” – napisał dziennikarz pod adresem prokuratora.
Śledztwo w tej wielowątkowej sprawie nadal trwa, budząc spore poruszenie zarówno w środowisku prawniczym, jak i medialnym.