Polityka

Spór o historię dzieli Warszawę i Kijów. Donald Tusk czeka na gest

Relacje polsko-ukraińskie przechodzą trudny test. Premier Donald Tusk domaga się od Kijowa jasnej deklaracji w sprawie polityki historycznej, która pozwoli zamknąć bolesne rozdziały wspólnej przeszłości.
Spór o historię dzieli Warszawę i Kijów. Donald Tusk czeka na gest

Podczas wizyty w Kleczewie Donald Tusk jasno sformułował polskie oczekiwania wobec wschodniego sąsiada. Szef rządu przyznał, że dialog trwa, ale bez zdecydowanego ruchu ze strony Ukrainy trudno będzie o pełne porozumienie. Chodzi o oczyszczenie atmosfery, którą w ostatnim czasie zatruły decyzje uderzające w polską wrażliwość historyczną.

Symboliczne gesty i dyplomatyczny chłód

Napięcie wzrosło po kontrowersyjnej decyzji Wołodymyra Zełenskiego z maja bieżącego roku. Ukraiński prezydent nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę upamiętniającą UPA. Reakcja Warszawy była natychmiastowa i krytyczna, angażując najważniejsze osoby w państwie, w tym szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Sytuację zaostrzył incydent związany z Orderem Orła Białego. Po sugestiach prezesa IPN o odebraniu odznaczenia, prezydent Ukrainy zdecydował się zwrócić je do Polski za pośrednictwem kuriera. Ten gest stał się wymownym symbolem obecnego kryzysu zaufania między stolicami.

Apel o przyszłość bez cieni przeszłości

W sprawę zaangażowali się także dawni liderzy. Wiktor Juszczenko skierował do polskiego premiera list, w którym apeluje o wypracowanie wspólnego modelu pamięci. Były prezydent Ukrainy podkreśla potrzebę takiego podejścia, w którym:

„Przeszłość nie rządziła przyszłością”

Donald Tusk, choć docenia te starania, pozostaje nieugięty. Według polskiego premiera, prywatne sygnały to za mało – Warszawa potrzebuje oficjalnej, publicznej deklaracji, która pozwoli obu narodom na autentyczne pojednanie i wyjście poza krąg wzajemnych pretensji.

Trudne dziedzictwo Wołynia

Fundamentem sporu pozostaje odmienna ocena działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Dla strony polskiej formacja ta jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu w 1943 roku, kiedy to zaatakowano setki polskich miejscowości. Na Ukrainie natomiast formacja ta bywa postrzegana głównie przez pryzmat walki o suwerenność państwową.

Bez zbliżenia tych dwóch perspektyw, relacje dyplomatyczne będą wystawiane na kolejne próby. Mimo trudnych komunikatów, dyplomaci nie przerywają pracy. Niedawne spotkanie Radosława Sikorskiego z Andrijem Sybihą pokazuje, że obie strony szukają wyjścia z impasu. Polska podtrzymuje jednak, że dalsze wsparcie i zacieśnianie współpracy wymagają najpierw jasnego sygnału z Kijowa w kwestiach historycznych.