Bruksela wyraźnie przyspiesza proces powiększania Wspólnoty, co wywołuje coraz większe napięcia na polskiej scenie politycznej. Choć unijni liderzy ogłosili właśnie istotny przełom w rozmowach z Kijowem, nad Wisłą rozgorzała ostra debata o przyszłość lokalnych producentów żywności oraz skuteczność krajowej dyplomacji.
Zielone światło dla Kijowa i Mołdawii
Ursula von der Leyen oraz Antonio Costa potwierdzili, że wszystkie kraje członkowskie, nie wyłączając Polski, wyraziły zgodę na otwarcie kluczowego etapu rozmów akcesyjnych. Chodzi o tak zwany obszar fundamentów, który stanowi bazę dla dalszej integracji. W ramach tego pakietu Ukraina musi zmierzyć się z szeregiem wyzwań wewnętrznych.
Najważniejsze wymagania stawiane przed Kijowem to:
- gruntowna reforma wymiaru sprawiedliwości,
- zdecydowane uderzenie w struktury korupcyjne,
- pełne dostosowanie instytucji do demokratycznych standardów,
- bezwzględne przestrzeganie zasad państwa prawa.
Ostra wymiana zdań na linii PSL – Konfederacja
Mimo postępów na szczeblu unijnym, w kraju narasta konflikt dotyczący ochrony rynku rolnego. Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL publicznie wyraził obawy, że obecna struktura ukraińskiej produkcji rolnej może doprowadzić do destabilizacji polskiego eksportu. Według polityka ludowców, tamtejsze gigantyczne przedsiębiorstwa dysponujące ogromnymi zasobami żyznej ziemi stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla naszych gospodarzy.
Wejście Ukrainy do struktur unijnych na obecnych zasadach to koniec dla polskich rolników. Musimy w tej sprawie postawić twarde i bezkompromisowe veto
– przekonywał Zgorzelski w mediach społecznościowych.
Zarzuty o brak skuteczności
Na te słowa błyskawicznie zareagowała Anna Bryłka. Europosłanka Konfederacji poddała w wątpliwość realną siłę sprawczą polityków partii rządzącej. Zwróciła uwagę na rażący rozdźwięk między internetowymi deklaracjami a faktycznymi decyzjami podejmowanymi na forum Rady Europejskiej. Bryłka przypomniała, że 12 czerwca Polska nie zgłosiła sprzeciwu wobec przejścia do kolejnej fazy negocjacji.
W swojej argumentacji eurodeputowana przywołała postawę Węgier, które potrafiły wstrzymywać procesy decyzyjne do momentu zabezpieczenia własnych interesów. Zdaniem Bryłki, zamiast medialnych okrzyków, polski rząd powinien stosować konkretne narzędzia prawne i blokady wewnątrz instytucji unijnych, aby skutecznie chronić krajowy rynek przed niekontrolowanym napływem produktów ze Wschodu.