Bitwa o szczyt: Minimalna przewaga urzędującego prezydenta
Sytuacja polityczna u naszych wschodnich sąsiadów staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. Zgodnie z wynikami opracowanymi przez ośrodek SOCIS w ramach projektu „Barometr”, walka o najwyższy urząd w państwie sprowadza się obecnie do starcia dwóch gigantów. Wołodymyr Zełenski utrzymuje poparcie na poziomie 22,3 proc., jednak jego przewaga nad najgroźniejszym rywalem jest niemal niezauważalna.
Tuż za plecami prezydenta plasuje się Wałerij Załużny. Różnica między tymi dwiema postaciami wynosi zaledwie 0,9 punktu procentowego wśród wyborców, którzy wiedzą już, na kogo oddadzą swój głos. Tak znikomy dystans oznacza, że o ostatecznym wyniku może przesądzić finisz kampanii lub pojedyncze wydarzenia na froncie politycznym.
Nowa fala liderów: Cyfryzacja i bezpieczeństwo
Choć uwaga opinii publicznej koncentruje się na głównym duecie, badanie wskazuje na istotne przetasowania na dalszych miejscach. Ukraińcy coraz chętniej spoglądają w stronę polityków młodszego pokolenia, kojarzonych z nowoczesnymi technologiami i obronnością:
- Mychajło Fedorow – wicepremier odpowiedzialny za transformację cyfrową zdobył zaufanie 13,1 proc. respondentów.
- Kyryło Budanow – szef wywiadu wojskowego może liczyć na 8,3 proc. głosów.
- Ihor Terechow – mer Charkowa zamyka grupę z wynikiem 5,1 proc.
Zmierzch politycznych weteranów
Interesującym zjawiskiem jest słabnąca pozycja osób, które przez lata dominowały w ukraińskim parlamencie. Dawni liderzy wydają się tracić kontakt z czołówką wyścigu. Petro Poroszenko odnotował poparcie rzędu 6,1 proc., wyprzedzając Dmytro Razumkowa (4,3 proc.). Najsłabiej w tym zestawieniu wypada Julia Tymoszenko, którą popiera jedynie 3,5 proc. ankietowanych.
„Mimo mocnej pozycji liderów, badanie ujawnia istotny kapitał polityczny wciąż czekający na zagospodarowanie” – zauważają eksperci analizujący wyniki sondażu.
Kto rozda karty? Miliony niezdecydowanych
Kluczem do zwycięstwa w nadchodzącym głosowaniu mogą okazać się osoby, które dziś nie wskazują żadnego kandydata. Aż 15 proc. ankietowanych wciąż nie wie, kogo poprzeć, a dodatkowe 5,4 proc. deklaruje, że w ogóle nie weźmie udziału w wyborach. To właśnie ta grupa „niezagospodarowanych” wyborców będzie głównym celem sztabów wyborczych w najbliższych miesiącach.