Katastrofy i wypadki

Śmierć po rutynowym zabiegu w Radomiu. Prokuratura bada błędy na SOR-ze

Prokuratura w Radomiu wyjaśnia okoliczności śmierci 45-latka, który trafił do szpitala ze zwichniętym barkiem. Śledczy sprawdzają doniesienia o braku anestezjologa i monitoringu funkcji życiowych podczas zabiegu.
Śmierć po rutynowym zabiegu w Radomiu. Prokuratura bada błędy na SOR-ze

Szokujące zawiadomienie personelu medycznego

Prokuratura Okręgowa w Radomiu analizuje wstrząsające pismo, które wpłynęło od pracowników tamtejszego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Anonimowi ratownicy zdecydowali się przerwać milczenie, wskazując na drastyczne uchybienia, do jakich miało dojść w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym. Z ich relacji wyłania się obraz skrajnego zaniedbania procedur bezpieczeństwa.

Wśród najpoważniejszych zarzutów wymienianych przez personel znalazły się:

  • podanie narkozy bez nadzoru lekarza anestezjologa,
  • prowadzenie zabiegu bez użycia aparatury monitorującej stan pacjenta,
  • niewłaściwe dawkowanie leków oraz błędy w diagnostyce,
  • atmosfera zastraszania pracowników przez lekarza prowadzącego procedurę.

Brak sekcji zwłok utrudni śledztwo

Sprawa jest niezwykle skomplikowana z punktu widzenia dowodowego. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury, Aneta Góźdź, ciało 45-latka zostało skremowane przed wszczęciem procedur śledczych. Wyklucza to możliwość przeprowadzenia tradycyjnej autopsji, która mogłaby jednoznacznie wskazać przyczynę zgonu.

W tej sytuacji kluczowym dowodem stanie się zabezpieczona dokumentacja medyczna oraz opinie biegłych. Powołano już zespół ekspertów, w skład którego wchodzą specjaliści z zakresu medycyny ratunkowej, anestezjologii oraz ortopedii. Ich analiza ma odpowiedzieć na pytanie, czy działania lekarzy były zgodne ze sztuką medyczną.

Tragiczny finał wizyty na SOR-ze

Cała historia rozpoczęła się od pozornie niegroźnego urazu. Mieszkaniec Pionek zgłosił się do placówki w radomskim Józefowie z powodu zwichniętego barku. Podczas rutynowego nastawiania stawu doszło jednak do nagłego pogorszenia stanu zdrowia – mężczyzna stracił przytomność i został przeniesiony na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.

„Śledczy badają, czy doszło do narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” – informują przedstawiciele prokuratury.

Po miesiącu walki o życie, pacjent zmarł w ośrodku w Legionowie, dokąd został przetransportowany w ciężkim stanie. Obecnie trwają intensywne przesłuchania świadków, w tym lekarzy i pielęgniarek, którzy pełnili dyżur w dniu tragicznego zdarzenia. Wyniki tych działań mają wskazać osoby odpowiedzialne za śmierć 45-latka.