Widmo deportacji i surowe konsekwencje prawne
Agresja w sieci rzadko pozostaje bezkarna, o czym przekonał się 36-letni mężczyzna zatrzymany w Zielonej Górze. Oprócz odpowiedzialności karnej, podejrzany musi liczyć się z przymusowym opuszczeniem terytorium Rzeczypospolitej. Policja już zapowiedziała, że do Straży Granicznej trafi oficjalny wniosek o jego wydalenie z kraju.
Sytuację cudzoziemca komplikuje fakt, że jego pobyt w Polsce budzi poważne zastrzeżenia natury administracyjnej. Podczas czynności operacyjnych ustalono, że zatrzymany nie posiadał stałego zameldowania, a ważność jego karty pobytu wygasła. Obecnie śledczy weryfikują, czy przebywał on na terenie państwa legalnie.
Skandaliczne deklaracje w komunikatorze internetowym
Podstawą do interwencji służb stała się aktywność 36-latka na jednej z popularnych platform służących do losowych rozmów wideo. To właśnie tam, w kontakcie z nieznajomą osobą, miały paść przerażające deklaracje. Mężczyzna publicznie kierował agresywne komunikaty pod adresem Karola Nawrockiego.
Z ustaleń organów ścigania wynika, że napastnik używał sformułowań o „zabijaniu dyktatorów” i wprost sugerował, że zamierza pozbawić życia urzędnika państwowego przy wykorzystaniu broni palnej. Takie zachowanie zostało zakwalifikowane jako realne zagrożenie, co uruchomiło natychmiastową procedurę zatrzymania przez kryminalnych.
Zarzuty i wniosek o tymczasowy areszt
Akcja mundurowych miała miejsce bezpośrednio w zakładzie pracy 36-latka. Był on kompletnie zaskoczony widokiem funkcjonariuszy, nie spodziewając się, że jego słowa wypowiedziane przed kamerą zostaną namierzone. Prokuratura Rejonowa w Zielonej Górze sformułowała już listę zarzutów, wśród których znalazły się:
- publiczne znieważenie konstytucyjnego organu państwa,
- kierowanie gróźb karalnych dotyczących pozbawienia życia.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej, Ewa Antonowicz, potwierdziła, że ze względu na ryzyko ucieczki oraz obawę matactwa, do sądu trafił wniosek o izolację podejrzanego w warunkach aresztu. Jeśli wina zostanie mu udowodniona, za kratkami może spędzić nawet trzy lata. Obecnie trwa weryfikacja wyjaśnień, jakie mężczyzna złożył w trakcie przesłuchania.
Sprawa ta pokazuje, że anonimowość w sieci jest złudna, a groźby kierowane pod adresem funkcjonariuszy publicznych są traktowane z najwyższym priorytetem przez polski wymiar sprawiedliwości.