Polityka

Rutkowski wyznacza nagrodę za Romanowskiego. 10 tysięcy dolarów za trop

Krzysztof Rutkowski włącza się w poszukiwania posła Marcina Romanowskiego, oferując wysoką nagrodę finansową. Detektyw podważa oficjalne hipotezy śledczych i krytykuje opieszałość państwowych służb.
Rutkowski wyznacza nagrodę za Romanowskiego. 10 tysięcy dolarów za trop

Brak przełomu w poszukiwaniach posła ściganego w związku z nieprawidłowościami wokół Funduszu Sprawiedliwości skłonił prywatne biuro detektywistyczne do podjęcia własnych kroków. Krzysztof Rutkowski zadeklarował wypłatę wysokiej gratyfikacji dla każdego, kto przyczyni się do zlokalizowania Marcina Romanowskiego.

Prywatna nagroda za polityka. Stawka w dolarach

Popularny śledczy postanowił zachęcić osoby postronne do włączenia się w poszukiwania. Za przekazanie precyzyjnych i zweryfikowanych wiadomości o miejscu pobytu zbiegłego polityka przewidziano konkretną sumę.

Biuro oferuje kwotę 10 tysięcy dolarów, co stanowi równowartość niespełna 37 tysięcy złotych. Akcji towarzyszy publikacja materiałów stylizowanych na dawne listy gończe z czasów Dzikiego Zachodu.

Słowacki trop zamiast Mołdawii? Analiza detektywa

Wielu obserwatorów przypuszczało dotąd, że polityk schronił się w Mołdawii lub na terenie Naddniestrza. Rutkowski uważa jednak ten scenariusz za zaplanowaną zasłonę dymną, która miała odciągnąć uwagę polskich organów ścigania.

Z analizy przeprowadzonej przez jego agencję wynika, że bardziej prawdopodobną kryjówką jest Słowacja, gdzie poseł może liczyć na wsparcie osób powiązanych z byłym premierem Węgier.

Detektyw uzasadnia swoją teorię działaniami prawnymi podejmowanymi przez pełnomocników poszukiwanego:

  • Ubieganie się o zniesienie Europejskiego Nakazu Aresztowania podważa sens ukrywania się w Mołdawii, gdzie ENA i tak nie ma zastosowania.
  • Gdyby polityk zdołał uzyskać list żelazny, zdecydowałby się na powrót do Polski.
  • Prywatni śledczy wysłali już swoich przedstawicieli w rejon Mołdawii, aby zweryfikować tamtejsze ścieżki.

Krytyka służb i brak reakcji państwa

Wejście detektywa do akcji wiąże się z surową oceną dotychczasowych działań państwowych instytucji. Mimo upływu czasu nawet wyspecjalizowane komórki policyjne nie zdołały ustalić miejsca pobytu posła.

Rutkowski podkreśla, że strona rządowa nie zdecydowała się na wyznaczenie gratyfikacji finansowej za pomoc w ujęciu poszukiwanego, co uważa za poważny błąd proceduralny.

W ocenie szefa biura detektywistycznego, jeśli polityk przebywa na obszarze Unii Europejskiej, jego zatrzymanie jest wyłącznie kwestią czasu.