Polityka

Poluzowane śruby w autach prezydentów miast. Śledztwa w dwóch województwach

Celowo poluzowane koła w prywatnych pojazdach prezydentów Mysłowic i Gdyni doprowadziły do interwencji policji i prokuratury. Włodarze mówią o zagrożeniu życia i nasilających się groźbach.
Poluzowane śruby w autach prezydentów miast. Śledztwa w dwóch województwach

Seria niebezpiecznych incydentów wymierzonych w przedstawicieli lokalnych władz budzi duże zaniepokojenie. Celowe uszkodzenia prywatnych samochodów, którymi poruszają się samorządowcy, stały się powodem do wszczęcia oficjalnych postępowań przez organa ścigania.

Odpadnięte koło podczas podróży z rodziną

Do przerażającego zdarzenia doszło niedawno na północy Polski. Prezydent Gdyni, Aleksandra Kosiorek, poinformowała o wykręceniu śrub z tylnych kół w jej prywatnym aucie. Sabotaż doprowadził do tego, że podczas jazdy jedno z kół całkowicie odpadło od pojazdu.

W aucie przebywała wówczas prezydent wraz z mężem oraz trójką dzieci. Pomorskich funkcjonariuszy natychmiast zaangażowano w sprawę – zabezpieczyli oni nagrania z miejskiego monitoringu i powołali biegłego z zakresu techniki motoryzacyjnej, aby ocenił stan pojazdu pod kątem bezpośredniego narażenia życia pasażerów.

Niemal identyczny przypadek na Śląsku

Sytuacja z Pomorza nie jest odosobniona. Do analogicznej próby uszkodzenia samochodu doszło w Mysłowicach. Tamtejszy prezydent, Dariusz Wójtowicz, zorientował się, że w jego aucie również poluzowano mocowania kół chwilę przed tym, jak miał udać się w dalszą drogę.

Samorządowiec opublikował w sieci nagranie, w którym jasno ocenia powagę sytuacji. Wskazał, że spokojny styl jazdy uchronił go od wypadku.

„Ktoś próbował mnie zabić. Tak, to nie żart” – napisał prezydent Mysłowic.

Nękanie, groźby i presja na najbliższych

Jak wynika z relacji włodarza Mysłowic, uszkodzenie auta stanowi zwieńczenie trwającej od pewnego czasu nagonki. Wśród niepokojących działań kierowanych pod jego adresem wymienia:

  • regularne wyzwiska oraz groźby,
  • próby wymuszeń i szantażu,
  • nachodzenie jego partnerki oraz innych członków rodziny.

Sprawy w rękach prokuratury

Obydwa przypadki trafiły już do śledczych. W Mysłowicach zgłoszenie najpierw przesłano pocztą elektroniczną pod koniec tygodnia, a następnie prezydent stawił się w komendzie osobiscie, by złożyć szczegółowe wyjaśnienia.

Jak potwierdził oficer prasowy mysłowickiej policji, asp. Łukasz Paździora, czynności w tej sprawie prowadzone są pod ścisłym nadzorem prokuratora. Służby sprawdzają wszelkie ślady, które mogą doprowadzić do wytypowania i zatrzymania osób odpowiedzialnych za te niebezpieczne incydenty.