Wielkie plany kontra techniczna rzeczywistość
Rosyjskie zakłady militarne pracują obecnie na najwyższych obrotach, starając się zaspokoić potrzeby frontowe. Z najnowszych analiz ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) wynika, że tempo prac w wielu miejscach wykracza poza standardowe normy o 10, a nawet 20 procent. W skrajnych przypadkach, jak przy pociskach Ch-35, wydajność wzrosła dwukrotnie względem pierwotnych założeń.
Pośpiech ma jednak swoją cenę. Wysoka intensywność produkcji negatywnie wpływa na niezawodność gotowej broni. Wadym Skibicki z HUR wskazuje, że spora część rakiet nie nadaje się do natychmiastowego użytku. Problemy techniczne pojawiają się już w momencie próby startu, co zmusza armię do odsyłania wadliwych egzemplarzy z powrotem do hal montażowych.
Koniec legendy Kindżałów i nowe priorytety
Jednym z najbardziej wymownych sygnałów zmiany strategii Kremla jest wstrzymanie prac nad pociskami Kindżał. Choć wcześniej przedstawiano je jako broń przełomową, ich niska precyzja w warunkach bojowych nie spełniła oczekiwań dowództwa. Zasoby, w tym deficytowe paliwo specjalistyczne, są teraz kierowane do innych projektów balistycznych, które wykazują większą skuteczność.
Zamiast inwestować w niecelne rozwiązania, Rosja stawia na modernizację starszych systemów oraz intensyfikację prac nad bronią hipersoniczną, taką jak Cyrkon.
Statystyki produkcji: Lipiec pod znakiem liczb
Skala zjawiska jest widoczna w konkretnych zestawieniach za lipiec. Rosyjski przemysł nie tylko realizuje narzucone kwoty, ale systematycznie je przebija:
- Ch-101: Zamiast planowanych 72 sztuk, hale opuściło 87 egzemplarzy.
- Kalibr: Wyprodukowano 29 rakiet, przekraczając cel o 3 sztuki.
- Cyrkon i Oniks: Rosja zdołała już zrealizować roczne plany dla tych pocisków (odpowiednio 33 i 60 sztuk).
Magazynowanie zamiast ataku
Interesująco wygląda los pocisków Kalibr. Mimo ciągłej produkcji, rzadziej pojawiają się one w komunikatach o atakach. Większość z nich trafia prosto do rezerw floty. Przyczyną jest wysoka skuteczność ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, która przy odpowiednim nasyceniu środkami obronnymi jest w stanie zneutralizować niemal każdy nadlatujący pocisk tego typu.
W arsenale agresora pojawia się także nowość: rakiety RM-48U dedykowane systemom S-400. Obecne zapasy tego uzbrojenia szacuje się na około 400 sztuk, a prognozy na kolejne miesiące zakładają systematyczny przyrost o 40 nowych jednostek miesięcznie. Pokazuje to, że mimo trudności technologicznych, Rosja wciąż posiada potencjał do masowego odtwarzania swoich zasobów rakietowych.