Skażenie w locie i ryzyko awarii. Dlaczego testy budzą niepokój?
Broń napędzana reaktorem jądrowym od lat budzi ogromne kontrowersje, nie tylko ze względu na potencjał niszczycielski, ale także z powodu bezpośredniego zagrożenia dla środowiska. Eksperymentalny rosyjski pocisk manewrujący Buriewiestnik wykorzystuje otwarty obieg powietrza do chłodzenia reaktora. W praktyce oznacza to, że niebezpieczne substancje radioaktywne mogą uwalniać się do atmosfery nawet podczas całkowicie bezawaryjnego przelotu.
Obawy przed kolejnymi sprawdzianami wynikają również z tragicznych doświadczeń z przeszłości. W 2019 roku na poligonie Nienoksa w rejonie Morza Białego doszło do eksplozji podczas próby tej broni. Zginęło wówczas kilku ekspertów, a w okolicznych miejscowościach odnotowano nagły, choć krótkotrwały, skok poziomu promieniowania.
Satelity ujawniają mobilizację. Co dzieje się na Nowej Ziemi?
O przygotowaniach do kolejnego testu świadczy wzmożona aktywność w arktycznej bazie lotniczej Rogaczewo. Analitycy wojskowi zwracają uwagę na zgromadzenie tam unikalnych maszyn oraz wydane rozkazy zamknięcia stref powietrznych wokół archipelagu.
Na lotnisku zaobserwowano specjalistyczne zaplecze:
- Ił-976 SKIP – dwa samoloty przeznaczone do zbierania danych telemetrycznych oraz monitorowania skażeń radiacyjnych,
- An-26 oraz An-74D – łącznie pięć samolotów transportowych wspierających operację,
- Flotylle śmigłowców oraz okręty wojenne stacjonujące na pobliskich wodach.
Oprócz wyznaczenia tymczasowego zakazu lotów po wschodniej i zachodniej stronie wysp, do akcji skierowano jednostki morskie mające osłaniać teren i prowadzić obserwację podczas próby rakietowej.
Wirtualne możliwości i twarde fakty o pocisku
Prace nad tą bronią oficjalnie zaprezentował Władimir Putin w 2018 roku, przypisując jej zdolność do omijania dowolnych systemów obrony przeciwrakietowej. Zgodnie z zapowiedziami Kremla, miniaturowy napęd nuklearny ma zapewniać maszynie nieograniczony zasięg, wysoki poziom manewrowania oraz zdolność do przenoszenia głowic termojądrowych.
Mimo deklaracji o sukcesach – w tym o przelocie trwającym 15 godzin na dystansie 14 tysięcy kilometrów, o którym wspominał szef Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow – zagraniczni eksperci wciąż podważają realną sprawność bojową tego systemu.
Północny archipelag jest tradycyjnym miejscem tych prób. To właśnie pod koniec lata lub wczesną jesienią Rosja regularnie testuje w tym rejonie swoje eksperymentalne konstrukcje.