Kijów modyfikuje swoją strategię wojenną, coraz mocniej uderzając w fundamenty rosyjskiej gospodarki. Po serii ataków na obiekty energetyczne, nowym priorytetem stała się infrastruktura logistyczna, bez której nowoczesny handel w Rosji nie jest w stanie funkcjonować. Skutki tych działań wykraczają daleko poza zniszczone mury magazynów.
Kryzys zaufania i finansowy paraliż
Największa rosyjska platforma sprzedażowa, Wildberries, znalazła się w krytycznym położeniu. Firma, która dominuje na tamtejszym rynku e-commerce, musi mierzyć się nie tylko z fizyczną utratą przestrzeni magazynowej, ale także z narastającym buntem kontrahentów. Po ostatnich nalotach zarząd korporacji podjął kontrowersyjną decyzję o ogłoszeniu stanu siły wyższej.
W praktyce oznacza to, że gigant odmawia wypłaty rekompensat za spalone towary należące do zewnętrznych sprzedawców. Tysiące drobnych przedsiębiorców zostało bez środków do życia i bez towaru, co błyskawicznie odbiło się na sektorze bankowym. Jak wynika z danych Sbierbanku, setki firm już teraz wnioskują o restrukturyzację kredytów, nie będąc w stanie spłacać zobowiązań po utracie asortymentu.
Dlaczego celem stały się magazyny?
Choć obiekty te na pierwszy rzut oka służą cywilnej konsumpcji, strona ukraińska wskazuje na ich kluczową rolę w omijaniu restrykcji międzynarodowych. Według oświadczeń Wołodymyra Zełenskiego, centra logistyczne były wykorzystywane jako punkty przeładunkowe dla towarów podwójnego zastosowania.
Agresor wykorzystywał te obiekty do dostarczania objętych sankcjami komponentów do produkcji dronów oraz sprzętu nawigacyjnego
Dowody na bliską współpracę firmy z resortami siłowymi były widoczne bezpośrednio w ofercie portalu. Do niedawna Wildberries promowało specjalne kategorie produktów dedykowane armii, oznaczając je hasłami wspierającymi inwazję. To sprawiło, że imperium budowane przez Tatianę Kim przestało być postrzegane jako czysty biznes, a stało się elementem machiny wojennej.
Skala zniszczeń i przyszłość platformy
Ostatnie dwa tygodnie przyniosły serię uderzeń w co najmniej dziesięć kluczowych punktów dystrybucyjnych, w tym w okolicach Moskwy oraz Petersburga. Eksperci szacują, że:
- Firma straciła niemal 10 proc. swoich całkowitych mocy magazynowych.
- Wstępne straty finansowe przekroczyły już barierę 1,8 mld dolarów.
- W wyniku pożarów i zawaleń konstrukcji odnotowano ofiary śmiertelne wśród personelu.
Dla Wildberries, które obsługuje ponad połowę transakcji internetowych w Rosji, taka skala destrukcji może oznaczać trwałą utratę płynności operacyjnej. Jeśli ukraińskie drony dalekiego zasięgu będą kontynuować naloty z obecną intensywnością, rosyjski system dostaw może zostać sparaliżowany jeszcze przed końcem roku, co wywoła drastyczne niedobory towarów na rynku wewnętrznym.