Rosja-Ukraina

Wojna pożera oszczędności Rosjan. Kreml szuka miliardów w ich portfelach

Moskwa zmienia strategię finansowania konfliktu. Po wydrenowaniu firm i oligarchów, władze uderzają w domowe budżety, podnosząc podatki i przejmując prywatne fundusze emerytalne.
Wojna pożera oszczędności Rosjan. Kreml szuka miliardów w ich portfelach

Koniec bezpiecznego finansowania konfliktu

Przez długi czas Kreml starał się utrzymać iluzję, że koszty prowadzenia działań zbrojnych nie obciążają bezpośrednio przeciętnego obywatela. Ta strategia właśnie przechodzi do historii. Ponieważ tradycyjne rezerwy topnieją, rosyjskie władze decydują się na kroki, które uderzą w niemal każde gospodarstwo domowe.

Podatki i rachunki: Rosjanie zapłacą więcej

Najbardziej odczuwalną zmianą jest wzrost stawki VAT, która od stycznia wynosi 22 proc. Rząd w Moskwie nie ukrywa, że te dodatkowe środki są niezbędne do finansowania sektora obronnego. To jednak dopiero początek fali drożyzny zaplanowanej przez państwo.

  • Media w górę: W latach 2026–2028 ceny gazu, energii elektrycznej oraz ogrzewania mają wzrosnąć o blisko 28 proc.
  • Drenaż portfeli: Podwyżki te bezpośrednio przełożą się na spadek realnych dochodów ludności, co dotychczas było tematem tabu.

Skok na prywatne emerytury

Jednym z najbardziej desperackich ruchów, na jakie zdecydował się reżim, jest plan przejęcia środków z prywatnych funduszy emerytalnych. Mowa o gigantycznej kwocie około 40 mld dolarów, która zamiast na przyszłe świadczenia dla Rosjan, ma trafić bezpośrednio do budżetu państwa.

„Właściwszym pytaniem jest to, po jakie pieniądze Kreml może jeszcze sięgnąć, aby utrzymać stabilność społeczną” – analizuje sytuację magazyn „Foreign Policy”.

Co stało się z pieniędzmi oligarchów?

Zanim Putin zdecydował się sięgnąć do kieszeni zwykłych ludzi, Moskwa wyciskała kapitał z sektora prywatnego i państwowych gigantów. Od początku 2022 roku prokuratura podjęła próby przejęcia aktywów o wartości 60 mld dolarów. Dodatkowo:

W 2025 roku podatek od przedsiębiorstw wzrośnie z 20 do 25 proc., co ma zasilić budżet kwotą 22 mld dolarów rocznie. Ofiarą tej polityki padł m.in. Gazprom, którego wartość rynkowa drastycznie spadła po tym, jak spółka stała się głównym „sponsorem” wydatków wojennych.

Ryzykowna gra o stabilność

Choć rosyjska gospodarka wykazuje pewną odporność, każda kolejna decyzja o zabieraniu pieniędzy obywatelom niesie ze sobą ogromny koszt polityczny. Ograniczanie wydatków socjalnych i drenowanie oszczędności to prosta droga do wzrostu napięć wewnętrznych, które mogą okazać się trudniejsze do opanowania niż sytuacja na froncie.