Gospodarcza pragmatyka może wziąć górę nad dotychczasowym dystansem do głównych ugrupowań politycznych w Polsce. Lider Nowej Nadziei, Sławomir Mentzen, daje do zrozumienia, że po wyborach nie zamknie drzwi przed potencjalnymi partnerami, o ile ci zgodzą się na realizację kluczowych reform rynkowych.
Program na pierwszym miejscu, personalia w tle
Wskazując na priorytety swojego ugrupowania, polityk jasno zaznaczył, że fundamentem jakiegokolwiek porozumienia musi być obniżka oraz uproszczenie systemu podatkowego. Nazwy partii czy nazwiska liderów są dla niego kwestią drugorzędną. Deklaracja ta oznacza gotowość do negocjacji zarówno z Prawem i Sprawiedliwością, jak i z Koalicją Obywatelską, jeśli zostaną spełnione oczekiwania gospodarcze Konfederacji.
Nie jestem zainteresowany żadną koalicją, która nie będzie realizowała naszych postulatów
Dodatkowe światło na taktykę ugrupowania rzucił jego rzecznik, Wojciech Machulski. Sprecyzował on, że o ile wystawienie wspólnych list do Sejmu nie wchodzi w grę, o tyle opcja porozumień w Senacie czy późniejsze tworzenie gabinetu rządowego pozostają otwarte. Podstawowym warunkiem jest jednak realny wpływ na rządzenie i twarde gwarancje wdrożenia zmian podatkowych.
Ewolucja politycznego stanowiska
Obecne deklaracje, w których polityk przyznaje, że „niczego nie wyklucza”, stanowią zauważalną korektę kursu w porównaniu z deklaracjami z wiosny. Wówczas z ust przedstawicieli partyjnych padały kategoryczne zapewnienia o braku możliwości współdziałania z Donaldem Tuskiem, Jarosławem Kaczyńskim czy środowiskami lewicowymi.
Spięcie z byłym premierem na krakowskim wydarzeniu
Swoje stanowisko Mentzen przedstawił podczas spotkania w Krakowie w sąsiedztwie Ronda Mogilskiego, zorganizowanego w ramach setnego wydania cyklu „Mentzen Grilluje”. W wydarzeniu towarzyszyli mu poseł Konrad Berkowicz oraz ubiegający się o fotel prezydenta Krakowa Bartosz Bocheńczak.
Obok wątków koalicyjnych lider Nowej Nadziei ostro skrytykował Mateusza Morawieckiego. Kwestionując wiarygodność podatkowych zapowiedzi byłego szefa rządu, wypomniał mu sześć lat sprawowania władzy i podważył jego próby prezentowania się jako nowa jakość na scenie politycznej.