Jedność Paktu Północnoatlantyckiego może zostać poddana próbie w sposób, którego wielu się nie spodziewało. Eksperci coraz częściej wskazują, że Rosja, zamiast angażować się w otwarty konflikt zbrojny z Zachodem, może zdecydować się na działania poniżej progu wojny. Celem jest wywołanie chaosu i sprawdzenie, jak sojusznicy zareagują na niejednoznaczne zagrożenia.
Narwa jako potencjalny punkt zapalny
Jednym z najbardziej zagrożonych miejsc jest estońska Narwa. Miasto to, ze względu na swoją strukturę demograficzną, może stać się poligonem doświadczalnym dla rosyjskich służb. Specjaliści ostrzegają przed próbami powołania fikcyjnych struktur, takich jak Narewska Republika Ludowa, co miałoby skompromitować struktury obronne NATO i wywołać paraliż decyzyjny.
Wykorzystanie tzw. zielonych ludzików pod płaszczykiem ochrony mniejszości to metoda, którą Kreml skutecznie przetestował już w 2014 roku. Taki ruch byłby dla Moskwy znacznie mniej kosztowny niż pełnoskalowa inwazja, na którą obecnie brakuje jej zasobów z powodu zaangażowania na Ukrainie.
Drony i prowokacje pod obcą flagą
O innym aspekcie zagrożenia alarmuje polskie Ministerstwo Obrony Narodowej. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wskazuje na ryzyko operacji typu false flag. Rosjanie mogą wykorzystywać bezzałogowce przejęte podczas walk na Ukrainie, aby dokonywać naruszeń przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, Polski czy Rumunii.
Mogą być użyte w prowokacyjny sposób przeciwko wschodniej flance
Działania te uzupełniane są przez systematyczne zakłócanie sygnału GPS oraz akty dywersji, które mają na celu destabilizację regionu i wywołanie poczucia zagrożenia wśród obywateli państw granicznych.
Dlaczego Rosja wybiera model hybrydowy?
Ołeksandr Krajew z Akademii Kijowsko-Mohylańskiej zauważa, że dla Kremla priorytetem jest obecnie znalezienie słabych ogniw w strukturach Paktu. Ponieważ rosyjska armia jest mocno zaangażowana na froncie ukraińskim, tradycyjna ofensywa przeciwko NATO wydaje się mało prawdopodobna. Jednak stworzenie precedensu terytorialnego to scenariusz szybki i relatywnie bezpieczny z perspektywy politycznej.
Wschodnia flanka reaguje na te doniesienia w sposób zdecydowany:
- Estonia przygotowuje się do ewentualnego zamknięcia granic z Rosją w odpowiedzi na narastającą niestabilność w pasie przygranicznym.
- Litwa domaga się wzmocnienia systemów obrony przeciwlotniczej przez sojuszników w obawie przed incydentami z powietrza.
- Polska intensyfikuje monitoring pod kątem potencjalnego sabotażu technicznego i prowokacji dronowych.
Wszystko to dzieje się w cieniu zbliżających się procesów wyborczych w Rosji, gdzie sukces na polu międzynarodowym – nawet odniesiony metodami hybrydowymi – jest niezbędny dla wewnętrznej propagandy sukcesu.