Kadrowa rewolucja w Ministerstwie Spraw Zagranicznych
Obecna kondycja polskiej służby zagranicznej budzi poważne obawy ekspertów i komentatorów. Witold Gadowski wskazuje na drastyczne ruchy kadrowe, jakie podjął szef resortu Radosław Sikorski. Decyzja o odwołaniu aż pięćdziesięciu ambasadorów jest postrzegana jako uderzenie w ciągłość polskiej obecności na arenie międzynarodowej.
Zdaniem publicysty, tak gwałtowne zmiany personalne niosą ze sobą szereg negatywnych skutków dla państwa:
- zaprzepaszczenie wieloletniego dorobku dyplomatów budujących polskie wpływy,
- rozbicie struktur odpowiedzialnych za promowanie polskiej narracji na świecie,
- zniszczenie sieci kontaktów i pracy organicznej w kluczowych placówkach.
W opinii redaktora, pozbawienie kraju doświadczonych kadr sprawia, że polska machina dyplomatyczna przestaje działać efektywnie, co osłabia pozycję Warszawy w Europie i na świecie.
Relacje z Kijowem: Brak asertywności i „przyjmowanie ciosów”
Osłabienie dyplomacji przekłada się bezpośrednio na stosunki z naszymi wschodnimi sąsiadami. Gadowski stosuje dosadne porównanie do dawnej zabawy podwórkowej, by opisać obecny model współpracy z Ukrainą. Według niego Polska znalazła się w defensywie, nie potrafiąc wypracować podmiotowej pozycji.
To gra w „dupniaka”, w której Ukraina nas leje, a my przyjmujemy ciosy i jeszcze sami się ograniczamy – twierdzi Gadowski.
Publicysta uważa, że polska strona wykazuje się nadmierną uległością, co w praktyce oznacza rezygnację z walki o własne interesy narodowe w imię źle pojętej solidarności lub braku odwagi politycznej.
Strategiczna pustka i polityka haseł
Kolejnym problemem, na który zwraca uwagę Gadowski, jest brak merytorycznej treści w działaniach polskiego rządu. Polska polityka zagraniczna ma obecnie opierać się na powtarzaniu wyświechtanych sloganów, które nie przekładają się na realne korzyści strategiczne.
Brak jasnej koncepcji współpracy z sąsiadami sprawia, że działania dyplomatyczne stają się fasadowe. Zamiast twardych negocjacji i budowania realnej siły, obserwujemy – zdaniem publicysty – kryzys decyzyjny i brak wizji, która mogłaby zabezpieczyć polską rację stanu w dynamicznie zmieniającej się sytuacji geopolitycznej.