Relacje polsko-ukraińskie oraz sposób ich przedstawiania w mediach stały się zarzewiem wyjątkowo ostrego konfliktu na linii Leszek Miller – Telewizja Polska. Były szef rządu w mediach społecznościowych nie przebierał w słowach, określając publicznego nadawcę mianem „banderowskiej TVP”. To bezpośrednia reakcja na materiał wyemitowany w programie „Pytanie dnia”, w którym podważano intencje polityka.
Zarzuty o brak obiektywizmu i „propagandę”
Głównym celem ataku Millera stała się dziennikarka Justyna Dobrosz-Oracz. Były premier zarzucił jej porzucenie standardów dziennikarskich na rzecz działań propagandowych. Iskrą, która wywołała tę medialną burzę, była rozmowa z Markiem Borowskim. W jej trakcie sugerowano, że krytyczny stosunek Millera do Kijowa jest zjawiskiem nowym i koniunkturalnym.
Polityk lewicy stanowczo odciął się od tych sugestii, przypominając o swoich działaniach sprzed lat:
Gdyby pani Dobrosz-Oracz była dziennikarką, a nie propagandystką w banderowskiej TVP, zauważyłaby, że już dawno, bo w styczniu 2014 roku, w imieniu SLD złożyłem u marszałka Sejmu projekt uchwały w sprawie wzrostu nastrojów nacjonalistycznych i szowinistycznych na Ukrainie.
Dekada ostrzeżeń przed nacjonalizmem
Leszek Miller przekonuje, że jego obecna retoryka to nie efekt nagłej zmiany frontu, lecz kontynuacja linii przyjętej dekadę temu. Już w 2014 roku alarmował on z mównicy sejmowej o postępującej „banderyzacji” ukraińskiego życia publicznego. Według byłego premiera, jego ówczesne przestrogi były systematycznie ignorowane przez elity polityczne lub piętnowane jako sprzyjające interesom Kremla.
W ocenie polityka, dopiero niedawne, chłodniejsze relacje z Wołodymyrem Zełenskim sprawiły, że polska opinia publiczna zaczęła dostrzegać problemy, o których on mówił od lat. Miller stawia jednak pod znakiem zapytania trwałość tego „przebudzenia” wśród dziennikarzy i politycznych oponentów.
Spór o najwyższe państwowe odznaczenie
Konflikt ma również wymiar symboliczny. Miller był jednym z pierwszych polityków, którzy głośno domagali się odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego. Ta propozycja wywołała stanowczy sprzeciw Marka Borowskiego, który na antenie TVP ocenił takie postulaty jako szkodliwe i zbieżne z rosyjską narracją.
- Marek Borowski uznał postawę Millera za niezrozumiałą i uderzającą w polską rację stanu.
- Justyna Dobrosz-Oracz w trakcie wywiadu przypomniała widzom o inicjatywie odebrania medalu Zełenskiemu.
- Leszek Miller w odpowiedzi na krytykę podtrzymał swoje kontrowersyjne stwierdzenie, że woli etykietę „ruskiej onucy” niż bycie „banderowskim pampersem”.
Cała sprawa pokazuje, jak głębokie podziały budzi kwestia polityki historycznej w kontekście bieżącego wsparcia dla Ukrainy. Ostra wymiana zdań między doświadczonymi politykami lewicy a dziennikarzami mediów publicznych zwiastuje dalszą eskalację napięć w debacie o kształcie relacji z naszym wschodnim sąsiadem.