Koniec spekulacji o amerykańskim azylu
Jacek Kurski, pojawiając się w charakterze świadka w Prokuraturze Krajowej, odniósł się do głośnych plotek dotyczących rzekomego wspierania Zbigniewa Ziobry w trakcie jego pobytu za oceanem. Były prezes Telewizji Polskiej stanowczo oświadczył, że doniesienia o ukrywaniu polityka w jego prywatnej rezydencji są całkowicie bezpodstawne.
Nigdy Zbigniew Ziobro nie przekroczył progu naszego domu w Stanach Zjednoczonych – zaznaczył Kurski, odnosząc się do wspólnego życia z żoną Joanną za granicą.
Mimo zaprzeczenia informacjom o wspólnym mieszkaniu, Kurski nie krył swojej sympatii do byłego ministra. Zadeklarował nawet, że gdyby zaszła taka potrzeba, z radością ugościłby go wraz z bliskimi, traktując to jako wyróżnienie. Argumentował przy tym, że Ziobro jest osobą wolną i nie widzi podstaw, by mówić o jego rzekomej konspiracji.
Szkoły i codzienność zamiast paragrafów
Choć drogi zawodowe obu polityków uległy zmianie, ich relacja pozostaje żywa, choć – jak twierdzi Kurski – skupia się na płaszczyźnie czysto towarzyskiej. Regularne kontakty telefoniczne mają dotyczyć prozaicznych aspektów emigracyjnego życia, a nie strategii procesowych czy szczegółów śledztwa.
- Edukacja: wymiana opinii na temat placówek oświatowych dla dzieci.
- Logistyka: praktyczne wskazówki dotyczące funkcjonowania w amerykańskich realiach.
- Rodzina: rozmowy o sprawach bytowych i doświadczeniach życiowych.
Były szef TVP przekonuje, że nie ingeruje w sytuację prawną Ziobry, a ich dialogi są pozbawione wątków związanych z toczącym się postępowaniem karnym.
Kontekst prawny i finał przesłuchania
Wizyta Kurskiego w prokuraturze wiąże się z szeroko zakrojonym śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro usłyszał w tej sprawie aż 26 zarzutów, w tym te najpoważniejsze, dotyczące kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz nadużywania uprawnień przy rozdzielaniu publicznych dotacji.
Przesłuchanie przebiegło sprawnie, a rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, potwierdził, że świadek odpowiedział na wszystkie pytania. Sam Kurski ocenił całą sytuację krytycznie. Jego zdaniem wezwanie go przed oblicze śledczych to element walki politycznej wymierzonej w środowisko Zjednoczonej Prawicy.