Dyplomacja

Historyczny zgrzyt na linii Warszawa-Kijów. O co kłócą się sąsiedzi?

Spór o tradycje UPA i groźba odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu zdominowały media. Sprawdzamy, jak na napięcia reaguje Kijów i jakie dane płyną z monitoringu mediów.
Historyczny zgrzyt na linii Warszawa-Kijów. O co kłócą się sąsiedzi?

Medialna burza po obu stronach granicy

Ostatnie dni przyniosły gwałtowne ochłodzenie nastrojów w relacjach polsko-ukraińskich. Choć w Warszawie temat historycznych zaszłości od dawna budzi emocje, tym razem iskra przeskoczyła na grunt dyplomatyczny z wyjątkową siłą. Według danych Instytutu Monitorowania Mediów, skala dyskusji w polskiej sieci była ogromna – odnotowano ponad 5 tysięcy publikacji, które mogły dotrzeć do odbiorców w Polsce niemal trzykrotnie.

Ukraińska przestrzeń informacyjna, choć objętościowo skromniejsza (nieco ponad tysiąc materiałów), zareagowała niezwykle ostro. Tamtejsze media skupiły się przede wszystkim na sygnałach płynących od szefa IPN, Karola Nawrockiego.

Kontrowersje wokół Orderu Orła Białego

Głównym punktem zapalnym stała się sugestia dotycząca pozbawienia Wołodymyra Zełenskiego najwyższego polskiego odznaczenia. Dla ukraińskich dziennikarzy taka propozycja brzmi jak otwarte groźby. Portale informacyjne, w tym popularny serwis TSN, pisały o próbach stawiania Kijowowi ultimatum w kontekście trudnej historii Wołynia.

  • Andrij Sadowy, mer Lwowa, skomentował sprawę z ironią, sugerując, że politycy powinni spróbować odebrać order żołnierzom walczącym na froncie.
  • W debacie przypomniano również głos Radosława Sikorskiego, który wskazywał na paradoks – order wciąż posiada Gerhard Schroeder, znany z bliskich powiązań z Kremlem.

Nowe spojrzenie na stare symbole

Ważnym elementem sporu jest nadanie jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Podczas gdy w Polsce budzi to jednoznaczny sprzeciw, strona ukraińska stara się nadać temu wydarzeniu inną narrację. Przedstawiciele tamtejszej dyplomacji, w tym minister Andrij Sybiha, argumentują, że dla współczesnego żołnierza te symbole oznaczają przede wszystkim opór przeciwko rosyjskiej agresji.

UPA to dla dzisiejszej Ukrainy znak walki z imperializmem, a decyzja o nazwie była inicjatywą oddolną, pozbawioną antypolskiego ostrza.

Kto zyskuje na kłótni?

Mimo ostrych słów w mediach, kanały dyplomatyczne pozostają otwarte. Przykładem ma być wizyta Kyryło Budanowa w polskiej stolicy, która mogła służyć wyciszeniu najbardziej zapalnych kwestii. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega jednak, że każdy kolejny etap eskalacji historycznej jest prezentem dla Moskwy. Heorhij Tychyj wprost zaznacza, że osłabianie sojuszu w dobie wojny służy wyłącznie rosyjskim interesom.