Celebrity news

Emerytury gwiazd pod lupą. Barbara Kurdej-Szatan wyjaśnia zawiłości projektu

Kontrowersje wokół nowych świadczeń dla artystów nie cichną. Barbara Kurdej-Szatan prostuje mity narosłe wokół projektu i wskazuje, kto naprawdę potrzebuje finansowego wsparcia w świecie kultury.
Emerytury gwiazd pod lupą. Barbara Kurdej-Szatan wyjaśnia zawiłości projektu

Merytoryka zamiast emocji w świecie kultury

Debata nad systemem emerytalnym dla twórców przybrała w ostatnich tygodniach na sile, generując sporo nieporozumień. Barbara Kurdej-Szatan postanowiła zabrać głos w tej sprawie, by wyjaśnić realne założenia proponowanych zmian. Aktorka zwraca uwagę, że obecny dyskurs jest zdominowany przez emocje, a nie fakty.

Kogo faktycznie obejmą nowe przepisy?

Wiele osób błędnie zakłada, że dodatkowe środki trafią do najbogatszych celebrytów. Kurdej-Szatan stanowczo temu zaprzecza, wskazując na własny przykład. Jako osoba prowadząca firmę, nie będzie mogła ubiegać się o te świadczenia. Gwiazda podkreśla, że pomoc jest projektowana z myślą o:

  • aktorach teatralnych pracujących na etatach z niskimi uposażeniami,
  • muzykach sesyjnych bez stałego zatrudnienia,
  • twórcach działających wyłącznie w oparciu o umowy o dzieło.

W rozmowach z mediami artystka zaznaczyła, że chodzi o zabezpieczenie bytu tym, którzy zarabiają niewiele i nie mają stabilnej sytuacji zawodowej.

Brak wiedzy i medialny szum

Przywołując opinię Natalii Kukulskiej, aktorka zauważyła, że w całej dyskusji panuje spore zamieszanie informacyjne. Słowa o tym, że mamy do czynienia z "dużym hałasem przy jednoczesnym braku wiedzy", stały się dla niej punktem wyjścia do apelu o wzajemne zrozumienie.

"Nie ma co panikować i dramatyzować. Bądźmy dla siebie wzajemnie wyrozumiali. Bądźmy wrażliwi na potrzeby innych" – przekonuje Kurdej-Szatan.

Polityczne tło i branżowe spory

Proponowane zmiany stały się też powodem konfliktów w samym środowisku. Krytyczne stanowisko Skolima wywołało szybkie reakcje takich postaci jak Doda czy Krzysztof Skiba. Kurdej-Szatan z kolei odniosła się do ataków politycznych, w których jej nazwisko jest używane jako argument przeciwko wspieraniu artystów. Takie działania określiła mianem niezręcznych i opartych na błędnych przesłankach.

Dla aktorki kluczowe pozostaje skupienie się na losie tysięcy mniej znanych pracowników sektora kultury, którzy po latach pracy mogą zostać bez odpowiedniego zabezpieczenia na starość.