Współczesna dieta a wyzwania dla krematoriów
Cezary Pazura, znany z ogromnego dystansu do siebie i świata, poruszył w swoich mediach społecznościowych temat, który rzadko pojawia się w przestrzeni publicznej. Aktor zrelacjonował spotkanie z osobą pracującą przy spopielaniu zwłok, która zwróciła uwagę na niepokojący trend. Okazuje się, że ciała współczesnych ludzi palą się znacznie dłużej niż miało to miejsce jeszcze dwadzieścia lat temu.
Z czego wynika ta zmiana? Według relacji pracownika branży pogrzebowej, kluczowym czynnikiem jest to, co dostarczamy naszym organizmom za życia. Nagromadzenie sztucznych substancji sprawia, że proces kremacji staje się bardziej skomplikowany i czasochłonny.
Co sprawia, że stajemy się „trudnopalni”?
Wśród głównych przyczyn wydłużenia procedury wymieniono przede wszystkim zmiany w jakości żywności. Do czynników utrudniających pracę pieców kremacyjnych zaliczono:
- wysoką zawartość konserwantów w codziennych posiłkach,
- obecność metali ciężkich w tkankach,
- ogólną „chemię” kumulującą się w organizmie przez lata.
Dłuższy czas przebywania w piecu oznacza większe zapotrzebowanie na gaz oraz energię elektryczną. W dobie rosnących cen mediów, te dodatkowe minuty przekładają się na realne koszty, które ostatecznie muszą ponieść rodziny organizujące pożegnanie bliskich.
„Odżywiajcie się lepiej, a będziecie łatwopalni” – podsumował te doniesienia aktor w swoim charakterystycznym, żartobliwym stylu.
Osobisty lęk i wybór aktora
Przy okazji tych rozważań, Cezary Pazura zdecydował się na szczere wyznanie dotyczące własnych planów na przyszłość. Aktor nie ukrywa, że cierpi na silną klaustrofobię, co determinuje jego stosunek do tradycyjnego pochówku. Wizja zamknięcia w ciasnej trumnie pod grubą warstwą ziemi jest dla niego paraliżująca.
Z tego powodu artysta jednoznacznie opowiada się za kremacją. Wybiera ogień, ponieważ eliminuje on ryzyko przebudzenia się w grobie – scenariusz, który dla osoby z lękiem przed zamknięciem jest gorszy niż sama śmierć. Nawet w tak poważnym temacie Pazura nie traci jednak humoru. Żartuje, że choć w piecu kremacyjnym również nie ma zbyt wiele miejsca, to przynajmniej jest tam ciepło, a cały proces przebiega na tyle sprawnie, że nie zdążyłby poczuć strachu.