Wojna na wyczerpanie przeniosła się na rosyjskie stacje benzynowe. Choć Kreml stara się pudrować rzeczywistość oficjalnymi statystykami, paraliż infrastruktury energetycznej staje się faktem. Precyzyjne uderzenia w głąb terytorium agresora odcięły kluczowe ogniwa produkcji, co wywołało drastyczne niedobory i chaos w dystrybucji.
Astronomiczne kwoty na okupowanych terenach
Najtrudniejsza sytuacja panuje na Półwyspie Krymskim, gdzie logistyka została niemal całkowicie zdezorganizowana. W Jałcie kierowcy przeżywają prawdziwy szok cenowy – za jeden litr benzyny trzeba zapłacić nawet równowartość 21 złotych. To kwoty niewyobrażalne dla przeciętnego mieszkańca, wynikające nie tylko z braku surowca, ale i paraliżującego strachu przed kolejnymi uderzeniami w transporty paliw.
Oficjalne dane Rosstatu, wskazujące na 20-procentowy wzrost cen od początku roku, mają się nijak do rzeczywistości rynkowej w regionach przyfrontowych. Tam paliwo stało się towarem luksusowym, a jego brak paraliżuje codzienne życie.
Import z egzotycznych kierunków i odmowa sąsiadów
Brak własnych możliwości przetwórczych zmusił Rosję do upokarzających poszukiwań paliwa za granicą. Moskwa korzysta z łańcucha pośredników, by sprowadzać paliwo lotnicze nawet z tak odległych kierunków jak Japonia. Coraz większe ilości benzyny płyną także z Indii oraz od najbliższego sojusznika – Białorusi.
Jednak nie wszyscy chcą pomagać tonącemu mocarstwu. Kazachstan, mimo dotychczasowej bliskiej współpracy w ramach struktur regionalnych, odmówił wsparcia paliwowego. Pokazuje to postępującą izolację polityczną Kremla nawet wśród państw, które dotąd uchodziły za bezpiecznych partnerów handlowych.
Paraliż państwa i widmo kryzysu wewnętrznego
Eksperci nie mają wątpliwości, że obecna sytuacja jest wynikiem skutecznej taktyki niszczenia rosyjskich rafinerii przez drony. Problemy z dostępem do paliwa uderzają w trzy kluczowe filary:
- Logistyka wojskowa: Jednostki operujące na froncie mają coraz większe trudności z regularnym zaopatrzeniem.
- Stabilność administracji: Gwałtownie rosną koszty funkcjonowania państwa.
- Sytuacja cywilów: Drastyczny spadek siły nabywczej i galopująca inflacja budzą niepokoje społeczne.
Sytuacja pogarsza się z tygodnia na tydzień. Ten kryzys paliwowy już wpływa na inflację zarówno oficjalną, jak i nieoficjalną
– zauważa analityk Paweł Jeżowski. Według ekspertów, kontynuacja tej tendencji może doprowadzić do głębokiej destabilizacji wewnętrznej, przypominającej chaos gospodarczy z lat 90. Strategia jest prosta: doprowadzić do sytuacji, w której koszty utrzymania okupacji staną się dla Rosjan nie do udźwignięcia.