Proces dotyczący domniemanych nieprawidłowości w szczecińskim szpitalu "Zdunowo" wkroczył w istotną fazę. Przed wymiarem sprawiedliwości stanął Tomasz Grodzki, który przez blisko dwie dekady zarządzał tą jednostką medyczną. Sprawa koncentruje się wokół działalności Fundacji Pomocy Transplantologii i rzekomego uzależniania tempa leczenia od wpłat finansowych.
System wpłat pod lupą śledczych
Centralnym punktem sporu są darowizny w wysokości 10 tysięcy złotych, które pacjenci przekazywali na konto wspomnianej fundacji. Według prokuratury, pieniądze te miały realny wpływ na skrócenie czasu oczekiwania na operacje bariatryczne w latach 2010–2018.
Podczas przesłuchania świadek przyznał, że kwota ta mogła pojawiać się w rozmowach z pacjentami jako sugestia, jednak kategorycznie zaprzeczył, by miała ona charakter przymusowy. Według jego relacji, osoby wspierające fundację mogły jedynie zajmować wolne miejsca w grafiku, które zwalniały się, gdy inni chorzy nie docierali na zabiegi.
Odpowiedzialność dyrektorska a listy pacjentów
Tomasz Grodzki, pełniący funkcję dyrektora placówki w latach 1998–2016, odpierał sugestie o ręcznym sterowaniu harmonogramem operacji. Argumentował, że ogrom obowiązków zawodowych i społecznych uniemożliwiał mu ingerencję w codzienne listy zabiegowe poszczególnych oddziałów.
Wierzyłem w pełny profesjonalizm ordynatorów oddziałów szpitala
Były marszałek podkreślił, że jedynym kryterium decydującym o kolejności wejścia na salę operacyjną powinny być względy medyczne. Zaznaczył również, że nigdy nie dotarły do niego oficjalne skargi na personel w kontekście wymuszania pieniędzy.
Finansowanie wyjazdów i rola fundacji
Wątpliwości sądu budziły także zagraniczne podróże medyków. Świadek wyjaśnił, że fundacja wspierała rozwój naukowy kadry, pokrywając m.in. koszty udziału w międzynarodowych sympozjach. Przyznał, że organizacja sfinansowała jego przelot na kongres do RPA, jednak stanowczo zdementował plotki o opłacaniu z tych środków prywatnych wypraw na Alaskę czy do Kanady. Jak stwierdził, te wyjazdy opłacił z własnych oszczędności.
Wsparcie dla oskarżonego chirurga
Podczas rozprawy Tomasz Grodzki w samych superlatywach wypowiadał się o dr. Krzysztofie K., głównym oskarżonym w procesie. Określił go mianem wybitnego specjalisty i pioniera nowoczesnej chirurgii robotycznej w Polsce.
- Fundacja miała służyć refundacji kosztów naukowych ponoszonych przez lekarzy.
- Wpłaty od pacjentów były opisywane jako dobrowolne wsparcie placówki.
- Świadek nie potwierdził istnienia żadnego oficjalnego cennika za przyspieszenie zabiegów.
Sprawa ma charakter wielowątkowy i budzi duże emocje ze względu na społeczną rangę oskarżeń oraz osoby zaangażowane w wyjaśnianie procederu.