Zaskakujące kulisy decyzji z czasów pandemii
Wewnętrzne napięcia w obozie Zjednoczonej Prawicy dotyczące walki z COVID-19 wychodzą na światło dzienne. Mateusz Morawiecki w rozmowie na kanale „Rymanowski Live” rzucił nowe światło na to, jak wyglądało podejmowanie kluczowych decyzji sanitarnych. Okazuje się, że Jarosław Kaczyński był zwolennikiem znacznie bardziej radykalnych rozwiązań niż te, które ostatecznie wdrożono w Polsce.
Prezes za przymusem, premier przeciw
Głównym punktem sporu wewnątrz ówczesnego rządu była kwestia obowiązkowości szczepień. Były premier przyznał wprost, że lider Prawa i Sprawiedliwości opowiadał się za wprowadzeniem odgórnego nakazu. Morawiecki zaznaczył, że sam reprezentował inne stanowisko, co doprowadziło do poważnych tarć nie tylko politycznych, ale i personalnych.
„Tak, wtedy był za przymusowymi szczepieniami” – stwierdził Morawiecki, odnosząc się do postawy Jarosława Kaczyńskiego.
Presja miała płynąć również ze strony środowiska medycznego. Według relacji byłego szefa rządu, ówczesna Rada Medyczna domagała się twardego przymusu. Gdy premier odmówił realizacji tego scenariusza, eksperci zdecydowali się na widowiskową rezygnację ze swoich funkcji, co Morawiecki określił mianem „rzucenia papierami”.
Historyczne potwierdzenie i reakcja opozycji
Choć słowa Morawieckiego wywołały spore poruszenie, wpisują się one w narrację, którą Jarosław Kaczyński prezentował już kilka lat temu. W 2021 roku prezes PiS sugerował w wywiadach prasowych, że w walce z wirusem należy „pójść na całość”, przedkładając interes społeczny nad indywidualne wybory obywateli. Dzisiejsze potwierdzenie tych faktów przez bliskiego współpracownika nadaje tamtym wypowiedziom nowy ciężar gatunkowy.
Rewelacje te błyskawicznie skomentował Radosław Sikorski. Obecny szef dyplomacji ograniczył się do krótkiego, lecz wymownego stwierdzenia w mediach społecznościowych:
- „Grubo” – napisał Sikorski, co natychmiast podchwycili komentatorzy polityczni.
Rozliczenie z Konfederacją
Morawiecki wykorzystał okazję, by odnieść się także do krytyki płynącej ze strony środowisk prawicowych. Zarzucił politykom Konfederacji zmianę optyki w zależności od aktualnych nastrojów społecznych. Zdaniem byłego premiera, dzisiejsi krytycy działań rządu z okresu pandemii niegdyś oceniali je znacznie łagodniej, a obecna retoryka jest jedynie próbą budowania kapitału politycznego na trudnej przeszłości.