Scena polityczna w Budapeszcie przechodzi gwałtowny wstrząs. Działania Petera Magyara, wyrastającego na głównego oponenta obecnej władzy, są określane przez ekspertów jako próba systemowego usunięcia formacji Viktora Orbana z życia publicznego. Według prof. Tomasza Grossego, politologa analizującego sytuację na antenie Radia Wnet, mamy do czynienia z procesem, który wykracza poza ramy standardowej rywalizacji partyjnej.
Blokada kadencyjności i eliminacja liderów
Jednym z najbardziej radykalnych elementów nowej strategii politycznej są propozycje dotyczące ograniczenia liczby kadencji. Takie rozwiązanie, choć na pierwszy rzut oka prodemokratyczne, w obecnych warunkach węgierskich ma konkretny cel polityczny. Nowe regulacje zostały skonstruowane tak, aby uderzyć bezpośrednio w zaplecze kadrowe Fideszu.
- Ponad połowa obecnych parlamentarzystów partii rządzącej mogłaby stracić prawo do ponownego ubiegania się o mandat.
- Wprowadzone limity mają uniemożliwić Viktorowi Orbanowi powrót na fotel premiera, niezależnie od wyniku wyborczego jego ugrupowania.
- Propozycje te nie przewidują okresów przejściowych ani ochrony praw nabytych dla obecnej klasy politycznej.
Potężne narzędzia w rękach nowego urzędu
Kolejnym filarem zmian ma być powołanie specjalnej instytucji do walki z korupcją. Choć samo hasło uzdrawiania finansów publicznych cieszy się poparciem społecznym, prof. Grosse zwraca uwagę na bezprecedensowy zakres uprawnień tego organu. Urząd ten ma dysponować narzędziami pozwalającymi na arbitralne ingerowanie w stosunki własnościowe.
Zgodnie z nowymi projektami, instytucja ta mogłaby unieważniać zawarte już umowy handlowe, cofać transakcje finansowe, a nawet doprowadzać do konfiskaty majątków. Wszystko to miałoby się odbywać z pominięciem standardowych, wieloletnich procedur sądowych, co budzi pytania o bezpieczeństwo obrotu prawnego i konstytucyjne gwarancje obywatelskie.
Paradoks unijnej praworządności
W analizie prof. Grossego pojawia się również wątek relacji z Brukselą. Ekspert zauważa zastanawiającą dysproporcję w reakcjach Komisji Europejskiej. O ile rządy Fideszu były poddawane surowej ocenie pod kątem praworządności, o tyle zapowiedzi Petera Magyara – mimo ich radykalizmu – spotykają się z przychylnym przyjęciem w strukturach unijnych.
To jest wykorzenienie systemu, który wprowadził Viktor Orban, praktycznie do fundamentów, przy łamaniu podstawowych standardów demokracji, praw człowieka, nieliczeniem się z żadną grą instytucjonalną.
Zjawisko to bywa określane mianem „demokracji walczącej”. W imię przywracania standardów demokratycznych i usuwania wpływów poprzedniej ekipy, nowa siła polityczna decyduje się na środki, które same w sobie mogą naruszać fundamenty państwa prawa. Zdaniem politologa, takie podejście niesie ryzyko zniszczenia mechanizmów ustrojowych w imię doraźnego zwycięstwa nad obozem suwerenistycznym.