Bezpieczeństwo

Uśpione bomby w sieci. Jak Polska może obronić się przed cyberatakiem?

Wrogie służby mogą od miesięcy ukrywać złośliwe oprogramowanie w kluczowych polskich systemach. Mimo wybitnych kadr, rozwój skutecznej obrony w sieci hamują przestarzałe i nieprecyzyjne przepisy.
Uśpione bomby w sieci. Jak Polska może obronić się przed cyberatakiem?

Cyfrowe systemy zasilające elektrownie, sieci wodociągowe czy sektor bankowy mogą znajdować się na celowniku obcych służb znacznie wcześniej, niż pojawią się pierwsze widoczne szkody. Wrogie grupy hakerskie coraz częściej stosują taktykę wielomiesięcznej infiltracji, umieszczając w kluczowej infrastrukturze ciche oprogramowanie, gotowe do aktywacji w dogodnym momencie politycznym.

Niepozorne luki i uśpione cyfrowe bomby

Infiltracja współczesnych organizacji rzadko wymaga skomplikowanych operacji. Zwykle wykorzystuje się czynniki ludzkie lub słabo zabezpieczone elementy podłączone do firmowej sieci.

Były funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz szef firmy Cyber Arms, Piotr Borkowski, podaje przykłady z audytów bezpieczeństwa typu Red Team. W jednym z komercyjnych testów furtką do pełnego przejęcia danych przedsiębiorstwa okazał się... zwykły telewizor informacyjny wiszący w holu, spięty z wewnętrznym systemem.

Równie groźne są działania bezgłośne, w których wrogie agentury nie zdradzają swojej obecności:

  • Długotrwała obecność: złośliwy kod pozostaje niezauważony przez wiele miesięcy.
  • Czekanie na sygnał: atak następuje dopiero na polecenie wywiadu w krytycznym momencie.
  • Celowanie w infrastrukturę: podatne na paraliż są m.in. dostawcy energii i zasobów komunalnych.

Związane ręce i potencjał polskich specjalistów

Polska nie ustępuje czołówce pod względem umiejętności technicznych. Eksperci wywodzący się z cywilnego sektora oraz specjaliści z Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni od dawna zbierają najwyższe laury na międzynarodowych manewrach NATO LockShields czy w wyzwaniach organizowanych przez amerykańską agencję NASA.

Problem nie leży w braku wiedzy, lecz w ramach prawnych. Obowiązujące regulacje ograniczają swobodę działania dowódców i uniemożliwiają im błyskawiczne reagowanie w sytuacjach kryzysowych lub w czasie pokoju. Inżynierowie mają kompetencje, lecz czekają na stabilne umocowanie prawne do prowadzenia operacji.

Wzorce anglosaskie i rola odstraszania

W rozmowie w programie „Didaskalia” Piotr Borkowski zaznaczył, że do skutecznej ochrony niezbędna jest budowa sił ofensywnych, które zadziałają jak realny straszak na potencjalnego agresora, w tym na stronę rosyjską.

blockquote>Ludzie techniczni wiedzą, co powinni robić. Oni tylko czekają na to, żeby to obudować w taki sposób, żeby mogli w pełni swobodnie realizować różnego rodzaju operacje

Rozwiązaniem inspirowanym modelami anglosaskimi mogłoby być powołanie odrębnej, cywilnej służby specjalnej ukierunkowanej wyłącznie na obszar cybernetyczny. Taka instytucja ma stanowić kluczowe zaplecze wspierające zarówno armię, jak i wywiad.