Regionalne

Tragedia na Bródnie: Śledczy badają stan techniczny barierek w wieżowcu

Warszawska prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci dwulatka, który wypadł z dziesiątego piętra. Kluczowym elementem śledztwa jest sprawdzenie, czy balkonowe zabezpieczenia spełniały normy.
Tragedia na Bródnie: Śledczy badają stan techniczny barierek w wieżowcu

Warszawska prokuratura analizuje przyczyny dramatycznego zdarzenia, do którego doszło w jednym z wieżowców na Bródnie. Upadek z wysokości dziesiątego piętra okazał się śmiertelny dla niespełna dwuletniego dziecka. Obecnie uwaga śledczych koncentruje się nie tylko na opiece nad małoletnim, ale również na infrastrukturze budynku.

Wątpliwości wokół zabezpieczeń balkonu

Istotnym elementem prowadzonego postępowania jest weryfikacja konstrukcji balustrady. Z oględzin miejsca zdarzenia oraz relacji świadków wynika, że służby szczególnie wnikliwie sprawdzały odstępy między metalowymi elementami zabezpieczającymi balkon. Pojawiły się przypuszczenia, że prześwity mogły być na tyle duże, iż umożliwiły dziecku przedostanie się na drugą stronę.

Sąsiedzi zwracają uwagę na specyficzne ułożenie ciała chłopca po upadku. Znaleziono go przy bocznej krawędzi konstrukcji, co może potwierdzać tezę, że do wypadnięcia nie doszło przez frontową część balustrady, lecz właśnie przez boczne przęsła. Eksperci będą musieli ocenić, czy barierki w bloku są zgodne z obowiązującymi normami bezpieczeństwa.

Przebieg zdarzeń i działania prokuratury

Do wypadku doszło w miniony piątek, krótko przed godziną 20:00. Mimo natychmiastowego wezwania służb ratunkowych i podjętej reanimacji, życia chłopca nie udało się uratować. Na miejscu pracowało kilka patroli policji oraz dwa zespoły medyczne.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Śledczy podjęli już pierwsze kroki formalne:

  • zarządzono przeprowadzenie sekcji zwłok dziecka,
  • zabezpieczono ślady na miejscu tragedii,
  • rozpoczęto przesłuchania osób mogących mieć wiedzę o zdarzeniu.

Sytuacja rodzinna pod lupą służb

W chwili wypadku chłopiec przebywał w mieszkaniu pod opieką matki. Kobieta, będąca obywatelką Ukrainy, została przebadana na zawartość alkoholu – badanie wykazało, że była trzeźwa. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do tragedii doszło w wyniku krótkotrwałego braku nadzoru nad dzieckiem wewnątrz lokalu.

Lokalna społeczność jest wstrząśnięta tym, co się stało. Osoby z najbliższego otoczenia, w tym pracownicy pobliskich punktów handlowych, wspominają rodzinę jako spokojnych lokatorów, którzy nie sprawiali żadnych problemów wychowawczych ani sąsiedzkich. Prokuratura kontynuuje zbieranie materiału dowodowego, aby jednoznacznie określić, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy też można mówić o zaniedbaniach.