Wiadomości

Rajd Corvette nad Morskie Oko: Influencer z 5-letnim zakazem wjazdu do Polski

Skandaliczny rajd sportowym autem w sercu Tatr doczekał się bezprecedensowej reakcji służb. Sprawdzamy, jak doszło do złamania zakazów i jakie konsekwencje poniesie kierowca.
Rajd Corvette nad Morskie Oko: Influencer z 5-letnim zakazem wjazdu do Polski

Drastyczne konsekwencje dla kierowcy Chevroleta

To, co miało być efektownym nagraniem do mediów społecznościowych, przerodziło się w dyplomatyczny i prawny skandal. Ukraiński influencer, który wjechał sportowym Chevroletem Corvette na zamknięty dla ruchu szlak prowadzący nad Morskie Oko, musi liczyć się z dotkliwymi skutkami swojego zachowania. Choć początkowo sprawa zakończyła się jedynie mandatem w wysokości 100 złotych, interwencja na najwyższych szczeblach władzy zmieniła bieg wydarzeń.

„W związku z naruszeniem porządku publicznego, na wniosek policji kierowca trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren Polski na pięć lat”

Taką decyzję ogłosił minister Marcin Kierwiński. Sprawa stała się na tyle głośna, że wyjaśnień w tej kwestii domagał się sam premier Donald Tusk. Eksperci prawni zauważają jednak, że tak surowa sankcja może budzić kontrowersje w kontekście proporcjonalności kary do popełnionego czynu, mimo ewidentnego lekceważenia zasad ochrony przyrody.

Dlaczego wjazd na chroniony szlak był możliwy?

Wielu obserwatorów zastanawiało się, jak to możliwe, że sportowe auto bez przeszkód pokonało zabezpieczenia na Palenicy Białczańskiej. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) wskazuje na dwa główne czynniki, które umożliwiły ten incydent:

  • Prace remontowe: Na odcinku między Łysą Polaną a Wodogrzmotami Mickiewicza trwały roboty drogowe prowadzone przez starostwo, co wymusiło czasowe odłączenie mechanizmu blokującego szlaban.
  • Dostęp dla służb ratunkowych: Standardową procedurą jest pozostawianie otwartego przejazdu w godzinach nocnych, aby umożliwić błyskawiczną reakcję ratownikom TOPR czy straży pożarnej w razie zagrożenia w schronisku.

Linia obrony kontra dowody w sieci

Sprawca zdarzenia, Andrij Gawryliw, próbował początkowo bagatelizować sprawę. W swoich oświadczeniach przekonywał, że nie zauważył oznakowania i zamierzał jedynie zawrócić tuż za szlabanem. Tę wersję szybko zweryfikowały jednak materiały wideo, które sam opublikował. Wynika z nich jasno, że sportowe auto dotarło pod samo schronisko, ignorując status rezerwatu przyrody.

Obecnie sytuacja na trasie do Morskiego Oka została opanowana. Najważniejszy etap remontu nawierzchni został sfinalizowany, a TPN zapowiada dalsze kroki mające na celu wyeliminowanie nieuprawnionego ruchu kołowego. Park dąży do tego, by transport na tej popularnej trasie opierał się wyłącznie na certyfikowanych rozwiązaniach, takich jak wozy konne czy testowane busy elektryczne.