Świat

Tragedia 11-letniej Lyhanny. Francja pyta o błędy wymiaru sprawiedliwości

Śmierć 11-letniej Lyhanny wywołała we Francji falę krytyki pod adresem służb. Choć zatrzymano podejrzanego, media ujawniają, że mężczyzna od dawna był w zainteresowaniu organów ścigania, które nie podjęły działań.
Tragedia 11-letniej Lyhanny. Francja pyta o błędy wymiaru sprawiedliwości

Francuska opinia publiczna domaga się wyjaśnień po tragicznej śmierci 11-letniej Lyhanny. Choć poszukiwania dziecka zakończyły się odnalezieniem zwłok, to kulisy działań wymiaru sprawiedliwości budzą największe emocje. Najwyżsi urzędnicy państwowi otwarcie przyznają, że instytucje, które powinny chronić najmłodszych, nie wywiązały się ze swoich zadań.

Bezczynność służb pod ostrzałem

W centrum skandalu znalazł się 41-letni Jerome B., który usłyszał już zarzuty związane z uprowadzeniem dziewczynki. Mężczyzna, będący ojcem koleżanki ofiary, początkowo próbował zmylić śledczych, jednak dowody z kamer monitoringu podważyły jego wersję wydarzeń. Ostatecznie przyznał się do podwiezienia 11-latki samochodem.

Najbardziej bulwersujące są jednak informacje o przeszłości zatrzymanego. Okazuje się, że Jerome B. był doskonale znany organom ścigania, mimo braku wcześniejszych wyroków:

  • Został wcześniej usunięty z placówki oświatowej za niepokojące zachowania wobec podopiecznych.
  • W jego telefonie odkryto ślady kontaktów z wieloma nieletnimi dziewczynkami.
  • Od miesięcy w prokuraturze leżała skarga dotycząca domniemanego gwałtu na innym dziecku, której nie nadano biegu.

Dramatyczny finał poszukiwań

Poszukiwania mieszkanki Fleurance trwały blisko tydzień i angażowały setki ochotników oraz funkcjonariuszy. Finał akcji okazał się tragiczny – zwłoki dziecka ukryto w rolniczym silosie na terenie miejscowości Puycasquier. Choć badania genetyczne potwierdziły tożsamość ofiary, dokładna przyczyna zgonu wciąż pozostaje przedmiotem specjalistycznych ekspertyz medycznych.

Reakcja władz i społeczny gniew

Głos w sprawie zabrał minister sprawiedliwości Gerald Darmanin, który w emocjonalnym wystąpieniu uderzył w ton samokrytyki. Przyznał on, że państwowe mechanizmy obronne okazały się nieskuteczne w obliczu zagrożenia.

„Jako minister jestem przerażony, a jako ojciec jeszcze bardziej. System sądowniczy nie zdołał ochronić tej małej dziewczynki. Chciałbym przeprosić tę rodzinę i naród francuski”

Premier Sebastien Lecornu zarządził już audyt procedur, który ma wykazać, dlaczego Jerome B. nie został odizolowany od społeczeństwa znacznie wcześniej. Tymczasem mieszkańcy Fleurance przygotowują się do cichego marszu. Wydarzenie ma być nie tylko hołdem dla Lyhanny, ale też formą protestu przeciwko opieszałości urzędników, która doprowadziła do tej niewyobrażalnej tragedii.