Tajemnicza śmierć 23-latka. Prokuratorskie śledztwo w toku
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Krośnie podjęli kluczowe decyzje w sprawie tragicznego zdarzenia, do którego doszło na początku czerwca w Solinie. Choć pierwsze ustalenia sugerują, że młody mężczyzna sam targnął się na swoje życie, wymiar sprawiedliwości nie wyklucza szerszego kontekstu tragedii.
Postępowanie jest obecnie prowadzone pod kątem art. 151 Kodeksu karnego. Przepis ten mówi o doprowadzeniu do samobójstwa poprzez namowę lub udzielenie pomocy. Prokuratura analizuje teraz, czy ktoś mógł wywrzeć wpływ na decyzję 23-latka, skrupulatnie badając zebrany materiał dowodowy.
Kim była ofiara tragedii na zaporze?
Tożsamość zmarłego została już oficjalnie potwierdzona. Okazał się nim mieszkaniec powiatu łańcuckiego. Jak wynika z policyjnych kartotek, rodzina mężczyzny zgłosiła jego zaginięcie jeszcze przed dramatem w Solinie. Poszukiwania prowadzone przez funkcjonariuszy z Łańcuta zakończyły się w najgorszy możliwy sposób.
Kluczowym dowodem w sprawie są obecnie materiały z monitoringu oraz zeznania osób, które widziały moment zdarzenia na koronie zapory 2 czerwca około godziny 19:00. Śledczy przesłuchali również najbliższych zmarłego, starając się odtworzyć ostatnie godziny jego życia i zrozumieć motywy jego działania.
Ekstremalna akcja na głębokości 50 metrów
Wydobycie ciała z dna Jeziora Solińskiego było ogromnym wyzwaniem logistycznym. Mętna woda i ogromne ciśnienie uniemożliwiły natychmiastowe działanie nurków. Ciało spoczywało na głębokości około 50 metrów, gdzie widoczność jest bliska zeru, co czyniło standardowe operacje zbyt niebezpiecznymi.
W operację zaangażowano elitarne jednostki policji:
- Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji w Rzeszowie,
- funkcjonariuszy z Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji „BOA”,
- specjalistę płetwonurka z SPKP w Gdańsku.
Przełom nastąpił 5 czerwca dzięki wykorzystaniu specjalistycznego drona podwodnego. To nowoczesna technologia pozwoliła na precyzyjne zlokalizowanie zwłok. Dopiero po namierzeniu obiektu przez maszynę, możliwe było bezpieczne wydobycie go na powierzchnię.
„Śledztwo trwa. Dotychczas przesłuchano świadków zdarzenia oraz członków rodziny młodego mężczyzny. Zabezpieczono również nagrania monitoringu” – informuje Marta Kolendowska-Matejczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krośnie.