Polska

Śledztwo w sprawie Karola Nawrockiego. Prokuratura bada wątek otrucia

Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie dotyczące narażenia życia Karola Nawrockiego. Śledczy sprawdzają, czy podczas kampanii wyborczej politykowi podano niebezpieczną substancję.
Śledztwo w sprawie Karola Nawrockiego. Prokuratura bada wątek otrucia

Prokuratura Okręgowa w Świdnicy oficjalnie podjęła działania mające na celu wyjaśnienie okoliczności nagłego pogorszenia stanu zdrowia Karola Nawrockiego. Śledczy badają, czy podczas ubiegania się o urząd prezydenta życie polityka zostało celowo narażone na niebezpieczeństwo. Postępowanie wszczęto na podstawie artykułu 309 pkt 5 Kodeksu postępowania karnego, co nadaje sprawie rangę pełnowymiarowego dochodzenia.

Podejrzenie podania niebezpiecznej substancji

Głównym wątkiem, nad którym pracują organa ścigania, jest ewentualne podanie politykowi nieznanego związku chemicznego. Prokurator Marek Rusin potwierdził, że na obecnym etapie nie można wykluczyć, iż w zdarzeniu brały udział osoby trzecie. Impulsem do rozpoczęcia formalnych czynności były dwa zawiadomienia od osób prywatnych oraz liczne doniesienia pojawiające się w przestrzeni medialnej.

Do incydentu, który stał się przedmiotem analizy, doszło 15 maja 2025 roku w Ząbkowicach Śląskich. Zgromadzone informacje wskazują na gwałtowny przebieg dolegliwości, które wystąpiły u poszkodowanego bezpośrednio po zakończeniu publicznego wystąpienia. Wśród kluczowych symptomów wymieniane są:

  • silne ataki drgawek i konwulsje,
  • nagłe i gwałtowne wymioty,
  • krótkotrwała utrata świadomości.

Relacja z wnętrza kampanijnego autobusu

Szczegóły dotyczące tamtych chwil poznaliśmy dzięki rozmowie, jaką z Karolem Nawrockim przeprowadził prof. Andrzej Nowak. Polityk opisał moment, w którym po wejściu do pojazdu stracił kontakt z otoczeniem. O tym, co działo się później, dowiedział się od swoich współpracowników.

Udałem się do autobusu, a potem straciłem przytomność. Kiedy się obudziłem, na moich ubraniach znajdowały się wymiociny. Współpracownicy opowiadali mi, że po utracie przytomności dziwnie się zachowywałem – kopałem nogami i dostałem ataku drgawek

Ostrzeżenia ochrony i nietypowa aktywność mediów

Z perspektywy czasu istotnym elementem układanki wydają się sygnały, które polityk otrzymywał od służb odpowiedzialnych za jego bezpieczeństwo. Ochroniarze sugerowali daleko idącą ostrożność w bezpośrednich kontaktach z ludźmi. Jednym z zaleceń było unikanie tradycyjnych powitań, takich jak całowanie kobiet w rękę, ze względu na ryzyko aplikacji toksyn poprzez kontakt ze skórą.

Wątpliwości budzi również zachowanie niektórych ekip telewizyjnych podczas przejazdu między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem. Według relacji Nawrockiego, dziennikarze związani z opcją przeciwną pojawiali się w miejscach nieujętych w oficjalnym harmonogramie wizyty, co mogło sugerować stały monitoring jego przemieszczania się. Wyjaśnienie, czy te fakty łączą się w spójną całość, należy teraz do świdnickiej prokuratury.