Celebrity news

Skandal w Love is Blind: Uczestnik wymuszał wycinanie scen kontrowersyjnym hasłem

Jacek z „Love is Blind” ujawnił szokujący sposób na cenzurowanie własnych wpadek. Wykorzystywał mowę nienawiści, by zmusić Netflixa do usuwania niewygodnych fragmentów nagrań z finalnego montażu programu.
Skandal w Love is Blind: Uczestnik wymuszał wycinanie scen kontrowersyjnym hasłem

Produkcja programów typu reality show to zazwyczaj starannie zaplanowana gra, w której to montażyści decydują o wizerunku bohaterów. Okazuje się jednak, że uczestnicy znaleźli sposób, by odwrócić te role. Jacek, znany z formatu „Love is Blind”, ujawnił, jak za pomocą skandalicznych haseł zmuszał ekipę do usuwania niewygodnych dla niego fragmentów nagrań.

Kontrowersyjny „bezpiecznik” w rękach uczestnika

Zamiast prosić o powtórzenie ujęcia, co w rygorystycznym formacie randkowym jest niemożliwe, bohaterowie sięgnęli po broń ideologiczną. Jacek w rozmowie z Bartoszem Skrobiszem (prowadzącym kanał „SynMojegoTaty”) przyznał, że stosował specyficzny „hamulec bezpieczeństwa”. Wiedząc, że Netflix jako globalna korporacja przestrzega surowych norm etycznych, celowo wypowiadał zdania o charakterze antysemickim i spiskowym.

Mechanizm działania cenzury

Metoda opisana przez uczestnika była brutalnie prosta i skuteczna. Opierała się na znajomości korporacyjnych procedur dotyczących bezpieczeństwa treści. Gdy tylko na planie działo się coś, co mogło postawić bohatera w złym świetle, uruchamiał on swoją procedurę:

  • Szybka reakcja: Natychmiast po popełnieniu błędu uczestnik zaczynał recytować hasła o „Żydach rządzących światem”.
  • Blokada montażu: Ekipa techniczna i reżyserska, słysząc takie sformułowania, stawała przed murem – materiał z taką mową nienawiści nie mógł trafić do dalszej obróbki.
  • Efekt końcowy: Cała sekwencja, włącznie z niefortunną wpadką, lądowała w koszu.

Pomyłka, której nie było w TV

Jako przykład Jacek podał sytuację, w której pomylił imię swojej partnerki, Julity, nazywając ją Julią. Aby uniknąć pokazania tego błędu przed milionami widzów, natychmiast uruchomił wspomniany mechanizm. Wywołało to konsternację w reżyserce, ale ostatecznie przyniosło zamierzony skutek – scena została usunięta z finalnego odcinka.

Ryzykowne wyznania i milczenie giganta

Postawa Jacka budzi ogromne emocje nie tylko ze względu na samą manipulację, ale przede wszystkim przez wybór haseł, którymi się posługiwał. Choć uczestnik wydaje się nie żałować swoich czynów, twierdząc, że w programie i tak nie widział szans na inną relację niż ta z Julitą, jego szczerość może go drogo kosztować.

Netflix na ten moment nie wydał oficjalnego oświadczenia, jednak branżowi eksperci wskazują na możliwe konsekwencje prawne.

Ujawnienie takich kulis może zostać uznane za naruszenie klauzul poufności zawartych w kontraktach. Dodatkowo wykorzystywanie mowy nienawiści jako narzędzia do ochrony własnego wizerunku stawia platformę streamingową w wyjątkowo niezręcznej sytuacji etycznej.