W obliczu dynamicznych zmian w globalnym układzie sił, polska dyplomacja forsuje odważne rozwiązania w zakresie obronności Wspólnoty. Radosław Sikorski, w rozmowie z greckim dziennikiem „Kathimerini”, nakreślił wizję powstania nowej jednostki wojskowej, która mogłaby stać się realnym narzędziem polityki zagranicznej Brukseli.
Doświadczenie z frontu atutem nowej formacji
Jednym z najbardziej nowatorskich punktów koncepcji polskiego ministra jest skład osobowy planowanej jednostki. Formacja miałaby być otwarta nie tylko dla obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej, ale również dla ochotników z państw aspirujących do tego grona.
Szczególną rolę Sikorski widzi dla osób posiadających unikalne kompetencje bojowe zdobyte w ostatnich latach. Według szefa polskiego MSZ, w szeregach unijnych sił mogliby znaleźć się weterani z Ukrainy. Ich obecność wniosłaby do struktur europejskich bezcenną wiedzę o nowoczesnym polu walki, co znacząco podniosłoby sprawność operacyjną całego oddziału.
Struktura i finansowanie: Brygada pod egidą Brukseli
Projekt zakłada, że tzw. Legion Europejski nie byłby klasyczną armią federalną, na którą obecnie brakuje zgody politycznej w Europie. Zamiast tego miałaby powstać wyspecjalizowana jednostka o wielkości brygady. Jej kluczowe cechy to:
- Niezależny budżet: Finansowanie bezpośrednio ze środków unijnych, co uniezależniałoby ją od doraźnych składek państw członkowskich.
- Decyzyjność: O wysłaniu żołnierzy na misję decydowałaby Rada do Spraw Zagranicznych UE.
- Specjalizacja: Skupienie na reagowaniu kryzysowym w bliskim sąsiedztwie Europy, m.in. na Bałkanach czy w Afryce Północnej.
Minister Sikorski argumentuje, że taka stała formacja pozwoliłaby na błyskawiczną reakcję tam, gdzie angażowanie całego potencjału Sojuszu Północnoatlantyckiego byłoby nieuzasadnione lub zbyt skomplikowane politycznie.
Wsparcie dla NATO, a nie konkurencja
Propozycja ta ma być odpowiedzią na ewoluującą rolę Stanów Zjednoczonych w architekturze bezpieczeństwa. Choć USA pozostają kluczowym sojusznikiem dostarczającym zaawansowaną technologię i dane wywiadowcze, Europa musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność za bezpośrednie działania terenowe.
„Musimy budować europejski filar NATO, aby być gotowym na wyzwania, które wymagają naszej obecności na miejscu” – sugeruje szef dyplomacji.
Wizja ta wpisuje się w szerszy kontekst wzmacniania autonomii strategicznej kontynentu. Według polskiego ministra, pogarszająca się sytuacja geopolityczna wymusza na krajach unijnych ściślejszą integrację militarną, która uzupełni obecne struktury obronne bez ich dublowania.