Ukraiński odwet paraliżuje rosyjską logistykę
Wojna powietrzna nad Europą Wschodnią wkroczyła w nową, niezwykle intensywną fazę. Ostatniej nocy ukraińskie siły zbrojne przeprowadziły jedną z największych operacji z użyciem bezzałogowców, uderzając bezpośrednio w zaplecze gospodarcze Federacji Rosyjskiej. Głównym celem stały się kluczowe węzły dystrybucyjne w okolicach Moskwy.
Najpoważniejsze zniszczenia odnotowano w miejscowości Koledino, gdzie ogień zajął gigantyczne centrum logistyczne firmy Wildberries. Obiekt o powierzchni 200 tysięcy metrów kwadratowych stanął w płomieniach po serii uderzeń. Podobna sytuacja miała miejsce w Domodiedowie, na południowych obrzeżach rosyjskiej stolicy. Skalę operacji potwierdził mer Moskwy, Siergiej Sobianin, informując o wystrzeleniu w stronę Rosji blisko 600 dronów, z czego ponad 200 miało zostać zestrzelonych w samym regionie moskiewskim.
Tragiczny bilans nalotów na ukraińskie miasta
Zmasowana odpowiedź Kijowa była bezpośrednią reakcją na brutalne ataki, które wcześniej tej samej nocy dotknęły ukraińskie regiony. Najbardziej dramatyczne doniesienia napłynęły z obwodu zaporoskiego. W miejscowości Wiktoriwka kierowana bomba lotnicza zniszczyła dom mieszkalny, zabijając małżeństwo seniorów w wieku 64 i 66 lat.
Ciężkie chwile przeżyli również mieszkańcy Krzywego Rogu. Tamtejszy gigant przemysłowy, kompleks ArcelorMittal, stał się celem ataku rakietowego i dronowego. Skutki uderzenia w ten strategiczny obiekt są poważne:
- Jedna osoba poniosła śmierć na miejscu.
- Trzynaście osób odniosło obrażenia o różnym stopniu ciężkości.
- Jeden z rannych mężczyzn znajduje się w stanie krytycznym.
"Wróg zaatakował obiekty przemysłowe, wywołując pożary, z którymi walczą ekipy ratunkowe" – poinformował Ołeksandr Ganża, szef lokalnej administracji wojskowej.
Niespokojna noc w stolicy Ukrainy
Również Kijów nie uniknął ostrzału. Krótko po godzinie drugiej nad ranem miastem wstrząsnęła seria co najmniej pięciu silnych wybuchów. Choć systemy obrony przeciwlotniczej pracowały z dużą intensywnością, spadające odłamki wyrządziły szkody w dzielnicy Obołoń. Płonęły nie tylko budynki, ale również samochody zaparkowane w strefach cywilnych.
Akcje ratownicze prowadzono także na terenie popularnego targu książek "Petriwka". Według wstępnych ustaleń rannych zostało tam trzech cywilów. Służby miejskie, z merem Witalijem Kliczką na czele, monitorowały sytuację do świtu, zabezpieczając miejsca upadku szczątków rakiet balistycznych.