W Rosji narasta napięcie związane z potencjalną nową falą mobilizacji wojskowej. Choć oficjalne władze, reprezentowane przez wpływowego Dmitrija Miedwiediewa, konsekwentnie zaprzeczają takim planom, niezależne doniesienia malują zupełnie inny obraz. Na ulicach wielu miast mają miejsce przymusowe rekrutacje, a policja stosuje brutalne metody, by wcielić obywateli do armii.
Kreml uspokaja: "To ukraińska prowokacja"
Dmitrij Miedwiediew, pełniący funkcję wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były prezydent, zabrał głos w sprawie spekulacji dotyczących kolejnego poboru. W rozmowie z państwową agencją TASS kategorycznie odrzucił pogłoski o konieczności nowej mobilizacji, określając je mianem "kłamstwa" i "ukraińskiej prowokacji".
Według Miedwiediewa, wszelkie doniesienia na ten temat są celowo rozpowszechniane przez ukraińskie siły zbrojne, by odwrócić uwagę od ich własnych problemów na froncie. Polityk twierdzi, że jego bliskie zaangażowanie w kwestie rekrutacji, zlecone przez Władimira Putina, zapewnia mu pełną wiedzę na ten temat.
To wszystko kłamstwo, prowokacja, mająca na celu jedynie podburzenie ludności kraju, zwłaszcza w okresie poprzedzającym wybory do Dumy Państwowej.
— oświadczył Miedwiediew, wskazując na kontekst polityczny jako motywację dla rzekomych działań dezinformacyjnych.
Rzeczywistość ulic: Przymusowy werbunek i "łapanki"
Słowa Miedwiediewa ostro kontrastują z relacjami, które napływają z wielu regionów Rosji. Niezależny portal Nowaja Gazieta Jewropa (NGJ) oraz obrońcy praw człowieka dokumentują rosnącą liczbę przypadków przymusowego wcielania obywateli do wojska. Skargi na agresywne działania służb odnotowano już w co najmniej siedemnastu obwodach kraju.
Szczególnie alarmująca sytuacja panuje w obwodzie penzeńskim. Tamtejsi mężczyźni są zatrzymywani bezpośrednio na ulicach, a następnie zmuszani do podpisywania kontraktów z Ministerstwem Obrony. Proceder ten budzi poważne obawy o łamanie praw człowieka i swobód obywatelskich.
Policja w roli "Wojenkomatów": Groźby i szantaż
Według informacji zebranych przez prawników i aktywistów, rosyjska policja coraz częściej przejmuje obowiązki tradycyjnych komend uzupełnień, czyli tak zwanych Wojenkomatów. Osoby, które odmawiają wstąpienia w szeregi armii, spotykają się z bezprawnymi naciskami i groźbami.
- Wszczynanie postępowań karnych.
- Stosowanie przemocy fizycznej.
- Podrzucanie narkotyków w celu sfabrykowania zarzutów.
Mimo że rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych stanowczo zaprzecza oskarżeniom o porywanie ludzi i stosowanie przymusu, liczne relacje świadków i poszkodowanych wskazują na masowy charakter tych działań, co podważa oficjalne komunikaty.
Strach jako narzędzie werbunku
Niezależni dziennikarze zwracają uwagę na nową, subtelniejszą taktykę werbunkową. Zamiast oficjalnego ogłaszania powszechnego poboru, władze wykorzystują wszechobecny strach przed przyszłą mobilizacją. Obywatelom sugeruje się, że warto podpisać kontrakt "już teraz", argumentując, iż po ewentualnym oficjalnym ogłoszeniu poboru warunki finansowe i ogólne zasady będą znacznie mniej korzystne.
W rosyjskim społeczeństwie wciąż silne są obawy, że nowa, szeroko zakrojona fala mobilizacji zostanie ogłoszona tuż po nadchodzących wyborach do Dumy Państwowej, które zaplanowano na 18-20 września. Ta niepewność i presja psychologiczna stają się kluczowym elementem strategii rekrutacyjnej.