Nowa odsłona walki o referendum klimatyczne
W najbliższych dniach do parlamentu może trafić kolejny wniosek dotyczący zorganizowania ogólnokrajowego głosowania w sprawie polityki środowiskowej. Karol Nawrocki, mimo wcześniejszego niepowodzenia w izbie wyższej, zdecydował się na zmianę podejścia. Tym razem kluczem do sukcesu ma być maksymalna bezstronność sformułowań, co ma sprawdzić prawdziwe intencje senatorów.
Koniec z sugestywnymi pytaniami?
Poprzednia próba prezydenta zakończyła się fiaskiem, ponieważ większość senacka uznała treść pytania za stronniczą. Zarzucano wówczas, że wniosek od razu narzucał tezę o negatywnym wpływie ekologii na portfele Polaków. W nowej wersji, która ma zostać zaprezentowana jeszcze w tym tygodniu, pytanie ma brzmieć neutralnie.
Otoczenie głowy państwa podkreśla, że zmiana formy to ruch sprawdzający. Jeśli senatorowie ponownie odrzucą inicjatywę, ma to być dowód na to, że nie boją się formy pytania, lecz samego oddania głosu społeczeństwu.
Co dokładnie znajdzie się na karcie do głosowania?
Choć samo pytanie ma być mniej kontrowersyjne, prezydent nie rezygnuje z przedstawienia obywatelom konkretnych skutków unijnych regulacji. Wyborcy mieliby otrzymać pakiet informacji o nadchodzących zmianach, takich jak:
- wprowadzenie systemu opłat ETS2 za ogrzewanie domów węglem i gazem (od 2028 r.);
- wymóg kosztownej modernizacji energetycznej budynków;
- zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych zaplanowany na 2035 rok.
Zasada głosowania pozostaje jasna: wybór opcji "NIE" oznaczałby zobowiązanie rządu do aktywnego sprzeciwu wobec tych regulacji na forum unijnym.
Polityczne tło i szanse na sukces
Mimo modyfikacji, droga do przyjęcia wniosku wydaje się wyboista. Większość parlamentarna patrzy na inicjatywę sceptycznie, widząc w niej element kampanii przed nadchodzącym wyścigiem o fotel prezydencki. Dodatkowo, moment ogłoszenia nowej strategii zbiega się z ostatnimi decyzjami Komisji Europejskiej dotyczącymi systemu handlu emisjami.
„Propozycje unijne to jedynie pozorne korekty, które nie zmieniają drastycznych celów redukcyjnych” – ocenia Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta.
Z kolei strona rządowa przekonuje, że dialog z Brukselą trwa i przynosi efekty, a działania Pałacu Prezydenckiego służą jedynie mobilizacji twardego elektoratu. W obecnym układzie sił w Senacie, szanse na przegłosowanie referendum są oceniane jako minimalne.