Szokujące zachowanie 60-latka w gminie Dębowa Kłoda
Trudno o racjonalne wytłumaczenie decyzji, jakie podjął starszy mężczyzna podczas wizyty u znajomego w powiecie parczewskim. Będąc w stanie głębokiego upojenia alkoholowego, 60-latek naraził na ogromne niebezpieczeństwo siedmioletnie dziecko. Efektem tej skrajnej lekkomyślności jest poważny uraz głowy chłopca i konieczność hospitalizacji w Lublinie.
Moment uderzenia i ucieczka sprawcy
Zdarzenie miało gwałtowny przebieg. Mężczyzna, który przyjechał na posesję quadem, posadził dziecko na przedzie uruchomionej maszyny. Wystarczyła chwila, by 7-latek nieświadomie nacisnął manetkę gazu. Rozpędzony pojazd z dużym impetem uderzył w mur pobliskiego budynku. Siła zderzenia spowodowała, że chłopiec uderzył głową o ścianę, a następnie spadł na ziemię.
Gdy świadkowie ruszyli na ratunek poszkodowanemu dziecku, 60-latek wykorzystał moment ogólnego zamieszania. Zamiast udzielić pomocy lub wezwać służby, po prostu oddalił się z miejsca wypadku, zostawiając rannego siedmiolatka na pastwę losu.
Szereg złamanych przepisów i surowe konsekwencje
Interweniujący policjanci z Parczewa szybko namierzyli uciekiniera w sąsiedniej miejscowości. Badanie trzeźwości wykazało, że miał on w organizmie niemal 4 promile alkoholu. To jednak nie jedyne przewinienie zatrzymanego mężczyzny, które wyszło na jaw podczas kontroli:
- Pojazd nie posiadał wymaganej rejestracji ani aktualnego ubezpieczenia OC.
- Kierujący nie miał żadnych uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych.
- Mężczyzna próbował ukryć quad przed funkcjonariuszami.
Obecnie 60-latek przebywa w policyjnym areszcie. Usłyszał już zarzuty dotyczące narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Dodatkowo policja prowadzi osobne postępowanie w sprawie prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz braku uprawnień, co znacząco wpłynie na wymiar kary.