Sąd Apelacyjny w Poznaniu postawił kropkę nad „i” w procesie dotyczącym wstrząsających wydarzeń ze Świebodzina. Robert P., który doprowadził do śmierci swojego 7-miesięcznego syna, spędzi w zakładzie karnym łącznie 26 lat. Sędziowie uznali, że wymiar kary orzeczony wcześniej przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze jest sprawiedliwy, mimo że prokuratura konsekwentnie domagała się dożywocia.
Charakter czynu i uzasadnienie sądu
Kluczowym elementem orzeczenia było ustalenie charakteru zbrodni. Skład orzekający, któremu przewodniczył sędzia Antoni Łuczak, przyjął, że oskarżony działał z tzw. zamiarem ewentualnym. Oznacza to, że choć mężczyzna nie zaplanował morderstwa z wyprzedzeniem, to zadając niemowlęciu silne ciosy w głowę, musiał godzić się z jego śmiercią.
Sąd zwrócił uwagę na specyficzny profil psychologiczny skazanego. W uzasadnieniu wskazano na:
- irracjonalną eskalację agresji wywołaną płaczem dziecka,
- stwierdzone przez biegłych zaburzenia dyssocjalne,
- trudności w kontrolowaniu emocji w sytuacjach stresowych.
„Nastąpił pewien moment eskalacji jego zachowań emocjonalnych wynikających z kolejnego obudzenia się w nocy dziecka” – argumentował sędzia Łuczak, wskazując na tragiczne skutki braku opanowania u ojca.
Przebieg dramatycznej nocy
Do tragedii doszło w marcu 2024 roku. Pod nieobecność matki, która przebywała wówczas w policyjnym areszcie, opiekę nad niemowlęciem i jego starszą siostrą sprawował ojciec. Gdy mały Wojtek obudził się w nocy, Robert P. zareagował brutalną siłą. Sekcja zwłok wykazała później, że dziecko doznało złamania podstawy czaszki oraz gwałtownego obrzęku mózgu.
Ciało chłopca zostało odnalezione dopiero rano przez babcię. Na jakąkolwiek pomoc medyczną było już jednak zdecydowanie za późno. Śledztwo wykazało, że agresja wobec niemowlęcia nie była jedynym przewinieniem mężczyzny – Robert P. od dłuższego czasu znęcał się nad swoją partnerką i dziećmi.
Surowy wyrok i środki karne
Na łączną karę 26 lat pozbawienia wolności złożyły się dwa wyroki: 25 lat za zabójstwo syna oraz 1,5 roku za wcześniejsze znęcanie się nad najbliższymi. Sąd nałożył na mężczyznę dodatkowe obostrzenia:
- bezwzględny zakaz kontaktowania się z córką,
- zakaz zbliżania się do dziewczynki na odległość mniejszą niż 100 metrów,
- obowiązek podjęcia specjalistycznej terapii uzależnień w trakcie odbywania kary.
Choć obrona wskazywała na żal oskarżonego i fakt, że rzekomo nie był on świadomy skutków swojego zachowania aż do rana, prokuratura uznała wyrok za zbyt łagodny. Zdaniem oskarżycieli, osobowość Roberta P. wymaga całkowitej eliminacji ze społeczeństwa poprzez karę dożywotniego więzienia. Decyzja sądu apelacyjnego jest jednak ostateczna.