Katastrofy i wypadki

Nielegalna pasja o krok od tragedii. Żmija z Bliskiego Wschodu w Nowym Targu

Nastoletni hodowca walczył o życie po ukąszeniu przez zakazaną w Polsce żmiję lewantyńską. Akcja sprowadzenia ratunkowej surowicy z Niemiec wymagała zaangażowania śmigłowca i błyskawicznych decyzji lekarzy.
Nielegalna pasja o krok od tragedii. Żmija z Bliskiego Wschodu w Nowym Targu

Niebezpieczne hobby pod lupą śledczych

Trzymając w domu zwierzęta zaliczane do pierwszej kategorii gatunków niebezpiecznych, właściciele ryzykują nie tylko wysokimi karami, ale przede wszystkim życiem. Przekonał się o tym 16-letni mieszkaniec Nowego Targu, którego pasja do egzotyki niemal zakończyła się tragicznie. Podczas rutynowego karmienia został zaatakowany przez żmiję lewantyńską – gada, którego posiadanie przez osoby prywatne jest w naszym kraju surowo zabronione.

Logistyczne wyzwanie: Surowica z Monachium

Gdy nastolatek trafił do krakowskiego Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w nocy z 4 na 5 czerwca, lekarze stanęli przed murem. W polskich zasobach medycznych nie było odpowiedniego antidotum na jad tego konkretnego gatunku. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania, które objęły ogrody zoologiczne i placówki medycyny tropikalnej w całym kraju.

  • Najbliższą dawkę leku zlokalizowano dopiero w Niemczech.
  • Do akcji wkroczyło Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
  • Maszyna wystartowała ze stolicy, by odebrać preparat z Monachium i dostarczyć go do Małopolski.

Dopiero po podaniu surowicy, co nastąpiło w piątkowe popołudnie, stan młodego pacjenta uległ poprawie. Medycy musieli działać bez wahania, biorąc na siebie odpowiedzialność za kosztowny transport i procedury, mimo braku pewności co do refundacji kosztów.

Policyjne dochodzenie w Nowym Targu

Równolegle z walką o zdrowie chłopca, w jego miejscu zamieszkania pracowali funkcjonariusze. Choć nastolatek posiadał wiele egzotycznych okazów, dwa z nich sprowadziły na niego i jego opiekunów poważne kłopoty. Odnalezione żmije lewantyńskie to drapieżniki naturalnie występujące na Bliskim Wschodzie, znane z niezwykle toksycznego jadu.

Policja zabezpieczyła nielegalne gady i obecnie wyjaśnia, w jaki sposób tak groźne stworzenia trafiły do domowej hodowli.

Obecnie prowadzone jest postępowanie dotyczące narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Sprawa ta rzuca światło na problem czarnego rynku egzotycznych zwierząt w Polsce oraz brak wyobraźni niektórych hodowców, którzy dla rzadkiego okazu decydują się na łamanie prawa i ryzykowanie zdrowiem.