Kolejne oskarżenia wobec byłego prawnika
Paweł K., który obecnie przebywa w izolacji, musi przygotować się na nową batalię sądową. Tym razem sprawa nie dotyczy jednak zdarzeń drogowych, a poważnych przestępstw narkotykowych. Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Krakowie analizują dowody wskazujące na udział mężczyzny w obrocie zakazanymi substancjami.
Z ustaleń organów ścigania wynika, że w orbicie zainteresowań prokuratury znalazły się znaczne ilości środków odurzających. Mowa tu przede wszystkim o mefedronie oraz marihuanie. Co istotne, śledztwo nie dotyczy wyłącznie byłego adwokata.
Rodzinny proceder i szyfrowana komunikacja
W sprawę zamieszana jest również małżonka mężczyzny, Paulina K. Kobieta usłyszała już zarzuty związane z rozprowadzaniem narkotyków. Według śledczych para mogła ściśle współpracować, wykorzystując do handlu nowoczesne technologie.
- Dystrybucja miała odbywać się za pośrednictwem szyfrowanych komunikatorów internetowych.
- Paweł K. został niedawno przetransportowany do aresztu w Szczecinie, aby ułatwić prowadzenie czynności w tym wątku.
- Postępowanie, pierwotnie prowadzone w Łodzi, nabrało tempa po przejęciu go przez innych śledczych.
Widmo surowszej kary za tragiczny wypadek
Równolegle do nowych oskarżeń, nad Pawłem K. wisi ryzyko zmiany wyroku za wydarzenia z 2021 roku. Przypomnijmy, że prawnik brał udział w wypadku, w którym życie straciły dwie osoby. Choć został skazany na 1,5 roku więzienia, prokuratura w Olsztynie dąży do wniesienia kasacji.
Śledczy chcą, aby sprawa została ponownie rozpatrzona, co mogłoby skutkować podwyższeniem wymiaru kary. Jest to reakcja na wcześniejsze złagodzenie wyroku przez sąd drugiej instancji.
Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć
Paweł K. stał się postacią rozpoznawalną w całym kraju nie tylko ze względu na sam wypadek, ale przede wszystkim przez szokujące komentarze, jakie wygłosił po tragedii. To on jest autorem pogardliwego określenia o starszym aucie ofiar:
To była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach.
Słowa te wywołały falę oburzenia i do dziś są przywoływane jako przykład skrajnego braku empatii. Po uprawomocnieniu się wyroku mężczyzna nie stawił się w zakładzie karnym dobrowolnie. Jego poszukiwania zakończyły się w maju tego roku, kiedy to został ujęty przez funkcjonariuszy policji.